czwartek, 19 czerwca 2014

rozdział 9

Rozdział 9 - 
 " Siedem minut w niebie"
*oczami Amy *

-Hej – przywitał się – jestem Jason.
-Emily – podałam mu rękę , którą uścisnął.
-Wiem... To co, idziemy się uczyć?- zapytał.
-Jasne – uśmiechnęłam się.
Poszliśmy na górę. Dostawiłam drugie krzesło do biurka i usiedliśmy razem.
-To.. jesteś stąd?-zapytał.
-Nie. Jestem z Polski. Pewnie zauważyłeś , że nie mam "tego" akcentu?-zachichotałam.
-Tak- zawtórował mi- pokaż lepiej te zadania , bo nigdy nie zaczniemy.
Tak jak prosił podałam mu podręcznik i wyciągnęłam zeszyt. Przejrzał go dokładnie.
-Hmm.. powiedz mi czego nie rozumiesz – poprosił dalej oglądając książkę.
-Tak właściwie to... niczego – zawstydzona spuściłam wzrok.
-Hej , nie ma się czego wstydzić – uniósł mi kciukiem i palcem wskazującym brodę , tak abym na niego spojrzała- Nadrobimy to -puścił do mnie oczko.
Zarumieniłam się mocno. Jeszcze nigdy nie dostałam komplementu od chłopaka. To był wspaniały moment. Zawsze marzyłam , aby spotkać chłopaka , który mnie pokocha i będzie mnie komplementował.
-Słodko się rumienisz-powiedział mi na ucho.
-Wcale nie! -próbowałam się bronić , ale na daremno.
-Wcale , że tak..-zagruchotał.
Teraz spaliłam się ze wstydu. Walnęłam go książką i zaczęliśmy uczyć się tematu o procentach. Był w tym bardzo dobry.
*
Po dwóch godzinach nauki miałam już dość.
-Chcesz coś do picia?- zapytałam.
-Tak , poproszę.
Już miałam wstać ,kiedy złapał mnie za rękę.
-Czekaj. Mogę coś sprawdzić?- zapytał niepewnie.
-Chyba tak- odpowiedziałam tym samym tonem głosu.
Chłopak wstał i przybliżył nasze twarze.
-Zamknij oczy -poprosił.
-Jason ,ja...
-Po prostu je zamknij -powiedział , a ja spełniłam jego prośbę.
Po chwili poczułam jak musnął moje usta. Niepewnie odwzajemniłam pocałunek. Nigdy się nie całowałam , więc gdy chłopak przejechał językiem po mojej dolnej wardze spanikowałam. Nie wiedziałam co robić.
-Coś nie tak?- zapytał szeptem.
-Ja..-zawahałam się – Ja po prostu nigdy się nie całowałam – przyznałam nieśmiało.
Chłopak zachichotał.
-Nie martw się. To nic trudnego. Po prostu rozchyl usta. Pokaże ci jak się to robi – szepnął, po czym znów mnie pocałował.
Zrobiłam to co mi doradził. Po chwili poczułam jego język na swoim podniebieniu. To było niesamowite uczucie. Po chwili zaczęłam robić to samo. Jason przeniósł swoje dłonie na moje pośladki. Nie chciałam , aby to zaszło za daleko , więc lekko się od niego odsunęłam i otworzyłam oczy. Chłopak uśmiechał się.
-To może ja pójdę po coś do picia – chłopak skinął głową.
Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z pokoju. Uspokoiłam moje bijące serce. Weszłam do kuchni , nalałam nam do szklanek soku pomarańczowego i wróciłam do pokoju. Podeszłam do biurka i położyłam napełnione szklanki. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-No kochani – to była moja mama – pora już chyba kończyć.
-Ma pani rację – powiedział Jason i wypił duszkiem cały sok – dziękuję – zwrócił się do mnie.
Oboje wstaliśmy i wyszliśmy w trójkę z mojego pokoju. Chłopak ubrał się.
-Do zobaczenia jutro – zwrócił się do mnie i mojej mamy. Wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-I jak było?- spytała podekscytowana mama.
-Dobrze. Naprawdę zna się na rzeczy z tą matmą... Wybacz mamo , ale jestem zmęczona – dałam mamie całusa w policzek i wróciłam na górę do swojego pokoju.
Dzisiejszy dzień był niesamowity , jednak obawiałam się jednego. Wyobrażałam sobie czuć motylki w brzuchu przy pierwszym pocałunku , a jednak dziś nie czułam nic. Może to co mówią inni to kłamstwa? A może to nie ten jedyny?

*oczami Justina*
Chyba przysnąłem , bo obudził mnie Bruce.
-Stary... obudź się. Widziano przed domem Emily Jason'a , brata Steven'a. Chris i Ryan obserwują ją razem z Kevin'em.
Wstałem jak poparzony i zacząłem się ubierać.
-Czemu mnie kurwa wcześniej nie obudziłeś?-warknąłem zaspanym jeszcze głosem.
-Spokojnie. Wszedł do jej domu , ale nie była sama. Póki co ,nic się nie dzieje , więc nie budziłem cię. Teraz on wyszedł jak gdyby nigdy nic i wszedł do domu naprzeciwko , który najwyraźniej kupił. Nie możemy go odwiedzić , bo zobaczyłaby nas cała dzielnica , a to jest za bardzo ryzykowne. Chciałem , abyś wiedział chociaż tyle. Jakby co Kevin do ciebie zadzwoni.
Kiwnąłem głową. Zeszliśmy razem na dół. Zbliżał się wieczór , więc pojechaliśmy we dwójkę do jakiejś knajpki. Zamówiliśmy jedzenie i spożyliśmy posiłki.
*
Następnego dnia rano zjadłem z chłopakami śniadanie. Wzięliśmy po piwie i usiedliśmy na kanapie. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kogoś zapraszaliście? -zapytałem chłopaków.
-Nie -powiedzieli równocześnie.
-Pójde otworzyć- powiedział Bruce.
Po minucie usłyszałem śmiechy. Już podejrzewałem kto przyszedł , więc uśmiechnąłem się szeroko. Miałem racje. W salonie pojawiły się Jasmine , blondynka , Sasha , brunetka i Jennifer , szatynka. Jas była dziewczyną Bruce'a , Sasha Ryan'a , a Jenn Chris'a. Ja nie mam dziewczyny... na razie.
-Cześć wam -przywitały się.
-Hej -przywitałem się , a one usiadły okrakiem na każdym z chłopaków i powitały się namiętnymi pocałunkami.
Przyznam. Byłem trochę zazdrosny , ale miałem nadzieje , że niedługo to uczucie zniknie.
-Co tu robicie dziewczyny? -zapytał Chris po skończonym pocałunku.
-Przyszliśmy się trochę zabawić .... razem- wszystkie spojrzały na mnie.
-Okej , okej -zaśmiałem się unosząc ręce w geście obronnym.
Zawsze gdy przychodziły do chłopaków ja wychodziłem. Czułem się nieswojo , być takim wyjątkiem.
-Tyle , że dziś zagramy w nową grę -odezwała się Jas.
Wszyscy zrobiliśmy zdziwione miny. Co takiego się stało?
-Jaką ? - zapytał niepewnie Chris.
-Siedem minut w niebie – zachichotała Sasha.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 8

Rozdział 8 - 
" Bo się nie opłaca"
*oczami Justina*

Obudziła mnie czyjaś rozmowa. Rozpoznałem po głosach , że rozmawiali Bruce z ... Emily ? Szybko wstałem , ubrałem spodnie i koszulkę oraz umyłem zęby. Zaraz po uczesaniu się , zszedłem na dół.
-Co tu robicie?- zapytałem się Bruce'a ,gdy wszedłem do salonu.
-Emily chce wracać do domu -odpowiedział ze zdenerwowaniem.
-Co? Ale jak to? Nie jesteś jeszcze w stanie iść i samodzielnie funkcjonować- zwróciłem się do Emily.
-Chciałem , żeby powiedziała coś o sobie , a ona powiedziała , że jeżeli obiecuje , że puszczę ją wolno to powie cokolwiek-powiedział brunet do mnie.
-Prawda- potwierdziła blondynka.
-Tak? A ty mi obiecałaś , że ze mną porozmawiasz , prawda? Chyba nie łamiesz obietnic?-spojrzałem na nią.
-Tak. Ale obiecałam ci pod warunkiem , że zostawisz mnie w spokoju- powiedziała z nutką irytacji w głosie.
-I?- zapytałem.
-I...?! - skrzyżowała ręce na piersiach – Jakoś wczoraj w łazience nie dałeś mi spokoju! -podniosła głos.
-Bo chciałaś się zabić! - też podniosłem ton głosu.
-Nie prawda! A teraz do widzenia- powiedziała i wybiegła z domu trzaskając drzwiami.
Wybiegłem za nią , ale nigdzie jej nie widziałem. Usłyszałem czyjeś głosy w krzakach.
-'''''Mamo... pro ... proszę przyjedź po... po mnie''''' – nie zrozumialem nic z jej wypowiedzi , ale usłyszałem jej drżący głos – '''''Nie wiem... chyba za centrum handlowym. (...) tak , druga w lewo (...) dobrze , będę czekać , pa''''' - chyba skończyła rozmowę.
Jaki to był język? Skąd ona pochodzi?
Nagle wybiegła z krzaków i zaczęła biec w stronę miasta. Chciałem do niej podbiec , ale ktoś złapał mnie za rękę i mocno pociągnął do tyłu. Gdy zobaczyłem Bruce'a i resztę chłopaków uspokoiłem się trochę.
-Czemu jej nie gonimy?-zapytałem zszokowany i zdenerwowany.
Chris tylko wskazał na jakieś auto ,do którego wsiada dziewczyna.
-Bo się nie opłaca – powiedział – poradzi sobie . Musi tylko się oszczędzać , a za tydzień będzie lepiej. Zleciłem Kevin'owi obserwowanie jej domu , a Nick'owi obserwowanie samej dziewczyny całe 24h na dobę przez tydzień. Jakby co , będziemy o tym wiedzieć pierwsi – zapewnił mnie.
Nic już nie powiedziałem tylko wróciłem z chłopakami do domu. Udałem się w stronę mojego pokoju i wszedlem do łazienki. Nie powiem , tęsknie za nią. Gdy jest przy mnie czuję się lepiej. Nie mam powodów do zmartwień. Wiem , że mogę jej zapewnić ochronę i czuję się w pewnym sensie za nią odpowiedzialny. ....Chyba się zakochałem... Tak , to jest już pewne. Bo jeżeli to nie miłość ,to co ?
Ściągnąłem z siebie ciuchy i brudne bokserki. Wszedłem do kabiny i puściłem gorącą wodę z prysznica. Namydliłem się i spłukałem. Nawet moje mięśnie się do końca nie rozluźniły. Wyszedłem z kabiny i wytarłem się białym ręcznikiem. Ubrałem czyste bokserki i ciuchy , które miałem na sobie całe 15 min. dzisiaj rano. Włączyłem muzykę w pokoju i położyłem się na łóżku. Zamknąłem oczy i wsłuchiwałem się w rytm muzyki. Powoli odprężałem się z natłoku tych myśli.

*oczami Amy*

Gdy wybiegłam z domu skierowałam się w stronę krzaków. Będąc w nich wyciągnęłam z tylnich kieszeni moich spodni telefon. Zadzwoniłam do mamy.
-'''''No w końcu! Jak się czujesz , lepiej?'''''- zdziwiło mnie to pytanie , więc tylko odpowiedziałam.
-'''''Tak , już lepiej. Przyjedziesz po mnie?'''''-zapytałam.
-'''''Oczywiście tylko gdzie?'''''
-'''''Za centrum pierwsza w lewo. Czekam. Pa'''''- rozłączyłam się.
Z zaciekawieniem weszłam w wiadomości wysłane do mamy. Zobaczyłam tam sms-y.

#ja#
***Mamo jestem chora i źle się czuję. Jestem u koleżanki , więc zostanę u niej na kilka dni na noc. Poznam ją lepiej i może zostanie moją nową przyjaciółką XD. Ciuchy mam , nie ma jej rodziców , więc tym lepiej. Jedzenie mamy. Zaraz rozładuje mi się telefon , więc nie będę mogła naładować telefonu póki nie kupię nowej ładowarki. Kasę też mam. Całuję.***

#mama#
***Dobrze XD***

Od razu wszystko zrozumiałam. Wybiegłam z krzaków , bo zobaczyłam nadjeżdżający samochód mojej mamy. Grymas na twarzy zamieniłam na uśmiech. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się.
-'''''Jak było?'''''-zapytała mama.
-'''''Było super! - powiedziałam z entuzjazmem – '''''Zjadłyśmy naleśniki, od których było mi potem nie dobrze , a Julia zaproponowała mi ... - zaczęłam opowiadać mamie te kilka dni , bo wiedziałam , że będzie pytać o każdy szczegół. Chciałam tylko jak najszybciej o tym zapomnieć i wrócić do domu. Gdy skończyłam ,mama ściszyła muzykę.
-'''''Mam dla ciebie dobrą wiadomość!''''' - powiedziała rozbawiona – '''''Dowiedziałam się wczoraj , że naprzeciwko nas mieszka przystojny chłopak. Pogadałam trochę z nim i okazało się , że jest tylko o 3 lata starszy od ciebie. Zdziwiło mnie też trochę , że chce w przyszłości uczyć matematyki. Powiedziałam mu , że ty nie radzisz sobie z nią , a on zaproponował ci korepetycje! Zgodziłam się pod warunkiem , że będą one u nas w domu. Będziesz się z nim spotykać codziennie po dwie godziny , a w roku szkolnym tylko w weekendy! Co ty na to ?'''''
-'''''Co?!'''''- pisnęłam, uradowana. Od zawsze uwielbiałam chłopców , a mama o tym doskonale wiedziała. Byłam zachwycona – '''''kiedy zaczynamy?'''''
-'''''Dzisiaj !'''''- zagruchotała mama – '''''Ale spokojnie '''''– zauważyła moje otwarte usta – ''''''Dopiero za dwie godziny. Powiedziałam mu , że jakbyś dziś się nie pojawiła to jutro'''''- odetchnęłam z ulgą.
Muszę zdążyć się wykąpać , uczesać , umalować i coś zjeść. Myślę , że zdążę.
*
Gdy wbiegłam do domu od razu zajrzałam do szafy. Wybrałam ciuchy i wzięłam ciepłą kąpiel. Ubrałam się i pomalowałam.




Zeszłam na dół i zjadłam kanapki. Ból nadal mnie prześladował ,ale byłam w stanie normalnie chodzić. Wróciłam na górę po to , aby umyć zęby. Gdy skończyłam, mama zawołała mnie na dół. Zeszłam , a w progu stał przystojny chłopak z czarnymi włosami. Był szczupły i wysoki. Od razu mi się spodobał. Może i jestem głupia. W końcu go nie znam , ale spokojnie to nie miłość. Po prostu jest przystojny.





sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 7

Rozdział 7 - 
 " Nigdy wam tego nie powiem"
*oczami Amy*

Gdy namydliłam się mydłem kakaowym , spłukałam pianę z włosów i ciała. Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Spojrzałam niepewnie w lustro. Mimo , że przestałam krwawić , wyglądałam okropnie. Wszędzie miałam siniaki. Wszystkie moje blizny były lekko czerwone. Nie zniosłam swojego wyglądu. Czułam się brudna , naruszona i...po prostu dotknięta.W jednym momencie przypomniały mi się wszystkie chwile z przeszłości...
Pod wpływem tak dużej ilości złych myśli nie wytrzymałam. Znalazłam w szafce apteczkę i ją otworzyłam. Uff... na szczęście są tu. Żyletki i bandaże. Schowałam kilka ostrych narzędzi do kieszeni spodni , a jedną z nich wzięłam do ręki. Zrobiłam sobie trzy cięcia. Owszem , czułam ból , ale wolę ból fizyczny niż psychiczny.
Gdy zobaczyłam , że moja krew ubrudziła całą umywalkę , podłożyłam ręke pod strumień zimnej wody. Cicho syknęłam. Obmyłam ranę i owinęłam ręke bandażem. Umyłam dokładnie zlew i ubrałam się w granatowe rurki oraz różową bokserkę w serek. Aby zakryć czymś ramiona , sięgnęłam po bluzę czyjegoś chłopaka wiszącą na wieszaku. Wyszłam z łazienki i postanowiłam pogadać z chłopcami. Schodząc po schodach zaciągnęłam mocniej rękaw bluzy na nadgarstek. Ból brzucha lekko ustał , lecz nadal go odczuwałam.
Gdy pojawiłam się w salonie nikt mnie nie zauważył , więc cicho odchrząknęłam.Wszystkie twarze zostały zwrócone w moją stronę. Po chwili chłopaki ciepło się do mnie uśmiechnęli.
-Chciałabym , abyście teraz wytłumaczyli mi od początku , co ja tu robię -powiedziałam pewnie. Z mokrych włosów kapały mi na szyję kropelki wody.
-Okej , ale jeżeli później ty opowiesz nam trochę o sobie. Co ty na to?- zapytał się mnie Ryan.
Kiwnęłam głową i usiadłam na przeciwko nich na fotelu.
-No więc... wszystko od początku , hmmm? -powiedział Justin – osoba , która cię porwała nazywa się Steven Mac'can. Jest przywódcą innego gangu , który wkroczył na nasz teren. Porywa , gwałci i zabija dziewczyny takie jak ty , które błąkają się po ulicach Chicago. Ostatnio zabił kolejną ....
-Wiem-powiedziałam cicho.
Cała czwórka popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Jak to?-zapytał z niepewnością Chris.
-Widziałam jak ...- przełknęłam głośno ślinę i powstrzymałam chęć rozpłakania się – jak atakują dziewczynę. Próbowała się bronić , ale oni byli silniejsi. Postrzelili ją , a ja głośno krzyknęłam. Bez zastanowienia zaczęłam uciekać – mówiłam coraz szybciej – zauważyli mnie i zaczęli gonić , a ... a resztę już znacie... Porwali mnie , ale nie zgwałcili ... w pewnym sensie. Nie zdążyli, bo ktoś do niego zadzwonił i powiedział , że mnie szukacie. Zdążył tylko...-zatrzymałam się.
-Tylko co?-spytał cicho Ryan.
Nie wytrzymałam i rozpłakałam się. Podkuliłam nogi i zaczęłam szlochać mając głowę na kolanach.
-Cii... uspokój się. Nie musisz nam teraz mówić-zapewnił mnie.
-Nigdy wam tego nie powiem-szepnęłam.
-Czemu? -zapytał ze zdziwieniem blondyn.
-Bo mi zabronili -szepnęłam , dławiąc się swoimi łzami.
-Co ci zrobią jak nam powiesz?
Nie mogłam z nimi dłużej rozmawiać. Nie wytrzymałam. Wybiegłam z salonu , wbiegłam po schodach i wbiegłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz. Słyszałam za sobą krzyki i uderzenia w drzwi.
-Emily! Otwórz te drzwi! -słyszałam głos Ryan'a.
Usiadłam pod drzwiami cały czas płacząc.
-Nie rób nic głupiego. Wyjdź , porozmawiamy na spokojnie-mówił już ciszej.
To o czym mi przypomnieli było nie do wytrzymania. Wstałam i wyciągnęłam żyletkę . Drżącą ręką zrobiłam pierwsze nacięcie. Zanim jednak zrobiłam drugie, usłyszałam huk. Drzwi wyleciały z framug. W nich stali Ryan i wkurzony Justin. Podbiegł do mnie , zabrał mi żyletke z ręki i złapał za nadgarstek , który w tym czasie zdążyłam owinąć bandażem.
-Po co sobie to robisz , hmm?!-spytał Justin – po co ?- spytał już ciszej po czym mocno mnie w siebie wtulił. Spanikowałam. Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać , ale był o wiele silniejszy ode mnie. Po kilku minutach , zmęczona ,po prostu zasnęłam w jego ramionach.

*oczami Justina*
Po chwili poczułem jak bezwładnie na mnie upada. Chyba zasnęła. Miałem łzy w oczach. Umywalka była cała zakrwawiona jak i jej bandaż. Chris tylko odwrócił wzrok gdy odwinąłem nadgarstek i zobaczyłem więcej cięć. Wiedziałem co to oznacza.
-Ma ich więcej ,prawda?-zapytałem drżącym głosem.
-Tak. Na udach , brzuchu , ramionach i nadgarstkach. Nie chciałem ci mówić , bo byś ją dopytywał. Widocznie coś działo się w jej życiu , a ona nie jest jeszcze gotowa , aby o tym mówić.
-Ale co jeszcze mogło się jej stać , że się cieła? - zapytałem.
-Nie wiem. Chodź, położymy ją do łóżka. Jak się obudzi to spytamy się jej. Opowie nam trochę o sobie. W końcu obiecała.
Kiwnąłem głową i wyszedłem z łazienki. Nawet zakrwawiona i załzawiona była piękna. Zastanawiałem się , że skoro jej nie zgwałcili "w pewnym sensie " to co jej zrobili? Muszę się tego dowiedzieć. Położyłem ją na łóżku Ryan'a i zacząłem rozbierać.
-Justin... - odezwał się niepewnie Ryan - Ja to zrobię. Te rany były dla mnie wielkim szokiem. Myślę , że byś tego nie wytrzymał.
Opierałem się , ale w końcu uległem i ruszyłem do pokoju z wolnym łóżkiem. Poszedłem do łazienki. Zdjąłem ciuchy wraz z bokserkami i wszedłem pod strumień gorącej wody. Moje mięśnie rozluźniły się. Co się ze mną dzieje? Dawniej oddałbym dziewczynę Ryan'owi i dalej żył swoim życiem. Czy ja się , aby nie zakochałem... Nie. Tego nie można nazwać miłością. Raczej polubieniem... , no dobra , zauroczeniem , ale tylko tyle. Nic więcej... Chyba...

Rozdział 6

Rozdział 6 - 
 "Tak poza tym , jestem Justin"
*oczami Amy*

Obudziłam się z koszmarnym bólem brzucha. Otworzyłam oczy. Chciałam przełknąć ślinę ,ale poczułam pieczenie w garde , które uniemożliwiło mi to. Zaczęłam kaszleć. Gdy zobaczyłam krew na koszulce przeraziłam się. Co się ze mną dzieje? Nie wiedziałam gdzie jestem. Znów znalazłam się w obcym miejscu. Zobaczyłam przerażone twarze czterech chłopaków. W tym szatyna , z tego co pamiętam miał na imię Justin. Moje źrenice rozszerzyły się jeszcze bardziej. Zauważyłam , że jestem w samej bieliźnie , a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Cii.. nie płacz. Jak się czujesz?-spytał szatyn.
Nie odpowiedziałam . Jedyne co zrobiłam ,to przykryłam się kocem , na którym leżałam.
-Nie bój się nas. Nic ci nie zrobimy-powiedział jakiś brunet. Nie wiem dlaczego mówili tak cicho , jakby się czegoś bali.
W tym momencie podszedł do mnie powoli jakiś blondyn. Był dość przystojny. Wogóle o czym ja myślę?? Nieważne.
Szybko się od niego odsunęłam. Skrzywiłam się przy tym i złapałam się za bolący brzuch.
-Boli?
Kiwnęłam tylko niepewnie głową.
-Jestem Ryan. Jeżeli pozwolisz mi podejść , pomogę ci z bólem. Jestem lekarzem , ale muszę z tobą najpierw porozmawiać i cię zbadać.
Pokiwałam przecząco głową i odsunęłam się na skraj .... stołu?? co ja tu robię? Zgwałcili mnie? Ja pierdolę , najpierw mówią , że jestem tu bezpieczna , a później budzę się na stole w samej bieliźnie z bólami brzucha. Zaufać im? ... Nie.
-A porozmawiasz ze mną jeżeli oni wyjdą ?- zapytał cicho Ryan.
Chwile się zastanowiłam. Spojrzałam na chłopaków. Ich miny wyrażały tylko zmieszanie , pewnie jak i moja. Niepewnie się zgodziłam.
-Tak- szepnęłam cicho ochrypłym głosem.
Cała trójka wyszła szybko z pokoju nic nie mówiąc.
Podszedł do małego stoliczka i wręczył mi herbatę. Popatrzyłam na nią z niepewną miną.
-Spokojnie. To tylko ziołowa herbata-zapewnił mnie.
Wzięłam pierwszy łyk. Rzeczywiście smakowała jak herbata.
-Dziękuje- szepnęłam.
-Mogę usiąść obok ciebie?-zapytał.
-Tak – ledwie co wymówiłam to słowo , bo bolało mnie gardło.
Usiadł koło mnie dość blisko.
-Nic nie mów. Będę zadawał ci pytania , a ty będziesz jedynie potwierdzać lub zaprzeczać ruchami głowy , okej?
Kiwnęłam głową.
-Okej. Pierwsze pytanie. Jak bardzo w skali do pięciu boli cię brzuch?
Pokazałam mu dziesięć palców.
-To nie dobrze ...- wyglądał na mocno zmartwionego- czy .... , hmm.... , powiem wprost. Czy ktoś cię zgwałcił?- zapytał niepewnie.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Pokazałam mu ramiączko od stanika , a pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.
-Nie , nie , nie ... !!!-zaprzeczył szybko i głośno , tak , że chciałam się jeszcze przesunąć , ale upadłam na podłogę. Byłam w szoku.
Chciał pomóc mi wstać , ale odmówiłam pomocy i skuliłam się w koncie , cicho szlochając. To nie tak. Nie jestem jakąś mazgają , ale zrozumcie mnie. Byłam w szoku i wszystko mnie bolało.
-Cii... przepraszam. Chodziło mi o to , że cię nie zgwałciliśmy. Mam na myśli , czy człowiek , który cię porwał coś ci zrobił?
Wszystkie wspomnienia stamtąd wróciły do mnie. Ból na nadgarstkach i policzkach. To , jak był we mnie i jak krzyczał... Rozpłakałam się mocniej i potwierdziłam jedynie głową.
-Zgwałcił?
Zawahałam się na chwile. Czy to co mi zrobił można nazwać gwałtem. Trochę się speszyłam i zaprzeczyłam głową.
-Bił?-zapytał niepewnie.
Od razu potwierdziłam.
-Mogłem się domyślić – westchnął – czy coś ci mówił? Dlaczego cię porwał?
Najpierw potwierdziłam , a później zaprzeczyłam.
-Dobrze , opowiesz mi później jak odzyskasz głos , okej?
Potwierdziłam kiwnięciem głowy.
-Siostra Justina przyniosła ci trochę ciuchów i kosmetyków , więc pójdź się wykapać. Pomóc ci tam dojść? Jest naprzeciwko tego pokoju.
Zaprzeczyłam i cicho podziękowałam. Wstałam powoli i cicho syknęłam. Ruszyłam wolnym krokiem do łazienki. Ryan cały czas obserwował moje ruchy. Był skupiony tak ,że w każdej chwili mógłby do mnie podbiec i złapać , gdybym upadła.
*
Gdy weszłam do łazienki zobaczyłam Justina kładącego ciuchy na pralce. Nawet nie wiem dlaczego się przestraszyłam. Łzy niekontrolowanie zaczęły spływać po moich policzkach. Justin odwrócił się do mnie z zaskoczeniem , a później z bólem w oczach , gdy zobaczył w jakim jestem stanie. Myślałam , że chce do mnie podejść , więc szybko odsunęłam się krok w bok.
-Nie bój się mnie. Nic ci nie zrobię. Zobacz. Podaj mi na chwilę rękę.
Wyciągnął ją do mnie.
-Nie!- krzyknęłam zapłakana i cofnęłam się w róg pomieszczenia.
-Proszę- szepnął.
Zaprzeczyłam głową i otarłam oczy rękawem.
-Dobrze , ale później chciałbym z tobą porozmawiać. Trochę lepiej cię poznać. Co ty na to?
Kiwnęłam niepewnie głową na znak , że się zgadzam.
-Tak poza tym , jestem Justin- powiedział i wyszedł z pomieszczenia.
Zamknęłam drzwi na klucz. Rozebrałam się nawet nie zaglądając w lustro , bojąc się co moge tam ujrzeć. I tak wiem ,że jestem cała poobijana , w siniakach itp. Byłam przerażona , gdy zobaczyłam krew między nogami. Powoli weszłam do kabiny i włączyłam prysznic.Powoli rozluźniałam się pod wpływem ciepłej cieczy spływającej po moim ciele.

*Oczami Justina*
Byłem smutny. To jak na mnie spojrzała i jak się mnie przeraziła zabolało. Chciałem ją przytulić ..., pocałować namiętnie .... czekaj, czekaj. Co ja powiedziałem? Justin , uspokój się. To tylko sexy dziewczyna w twoim wieku , tyle że po gwałcie. Ugh.. moje hormony są tak trudne do opanowania... Dobra , nieważne , cofam to. Chciałem , żeby dała mi tę rękę. Żeby jak położę ją na jej ramie , nie przestraszyła się.
-I co ?- z rozmyślań wyrwał mnie Bruce.
-Spotkałem ją . Przeraziła się mnie i zaczęła płakać. Chciałem z nią porozmawiać , ale odmówiła. Zgodziła się , że później ją trochę poznam.
-To dziwne...- w tej chwili do pokoju wszedł Ryan – ledwo co ze mną chciała pogadać. W ogóle ,jest to silna dziewczyna. Nie chciała pomocy w pójściu do łazienki , odezwała się.To cud , że jeszcze się nie zabiła..
-Zawsze może to zrobić teraz- mruknął Chris
-Dlatego trzeba ją kontrolować. Zagadywać i zajmować czymś , aby o tym nie myślała. Póki co lek działa i chyba pomaga , ale niedługo może się skończyć , a drugiej dawki nie kupimy. Miejmy nadzieję , że to pomoże. Jak na razie dała mi się do siebie zbliżyć na odległość dwóch metrów. Zawsze coś.
-Farciarz-powiedziałem nieświadomie.
-Co ty powiedziałeś?- zapytał Chris.
-Co ? Nic- mruknąłem szybko.
-Czyżby nasz twardziel , Bieber , się zakochał? Aww... - uśmiechnął się znacząco.
-Nie prawda – cicho warknąłem , wstałem i ruszyłem w stronę kuchni.
-Taa... jasne – usłyszałem jeszcze za sobą.
*
Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem puszkę piwa. Po chwili dołączył do mnie Ryan.
-Tylko nic nie mów-mruknąłem i wziąłem łyk orzeźwiającego napoju.
-Chciałem cię tylko ostrzec. Nie mam nic przeciwko temu , że to ta jedyna , ale poczekaj chwilę. Jeżeli zrobisz jakiś ruch zanim ci zaufa to po tobie , a może nawet i po niej. Może tego nie znieść i...
-Okej , zrozumiałem- przerwałem mu trochę podnosząc swój ton głosu- ... dzięki – dodałem po chwili.
-Spoko. Wiesz , że zawsze możesz ze mną pogadać? Nawet o dziewczynach- zaśmiał się.
Zawtórowałem mu.
-Tak wiem- odpowiedziałem szczerze.