sobota, 31 maja 2014

Rozdział 5

Rozdział 5 - 
 "My nigdy nie przegrywamy"
*oczami Justina*

Boże , co ona sobie myśli! Owszem , może troche mnie poniosło , ale powinna nam być wdzięczna.W końcu uratowaliśmy jej życie. Gdy znów zaczęła płakać zrobiło mi się jej szkoda. Widocznie ją to zabolało , a tak nie miało być.Chciałem , aby tylko sobie uświadomiła jak dużo dla niej zrobiliśmy.
-Justin! Ona się ciebie w ten sposób jeszcze bardziej boi, nie rozumiesz tego?-zapytał się Chris.
-Właśnie , powinieneś dać jej poczucie bezpieczeństwa , a nie...-nie usłyszałem co miał do powiedzenie Bruce , bo wybiegłem przed dom.
Usiadłem na ganku i pociągnąłem mocno za końcówki swoich włosów , w celu uspokojenia się. Cały czas słyszałem krzyki , ale nie reagowałem. Po chwili przybiegł do mnie Chris.
-Czy ty kurwa nie słyszysz?!-krzyknął mi do ucha.
-Chciałem być tylko sam-dodałem cicho i zamknąłem oczy.
-Ta dziewczyna zaczęła kaszleć krwią , a teraz zemdlała ! Jest nieprzytomna , więc chodź pomóc!
Momentalnie podniosłem się i pobiegłem do salonu. Zobaczyłem ją w kałuży krwi i pochylonego nad nią Bruce'a.
-Zabieramy ją do szpitala-powiedział brunet.
-Nie-powiedziałem szybko-skoro panicznie boi się szpitala to zabierzmy ją do Ryan'a. Nie chce afery jak się obudzi.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami. Wziąłem blondynkę na ręce i szedłem w stronę samochodu, a chłopaki za mną. Ułożyłem ją na tylnim siedzeniu obok Chrisa , a sam usiadłem od strony pasażera obok Bruce'a. Ryan był naszym "lekarzem". Zawsze gdy mieliśmy rany po jakiś akcjach on nam je opatrywał. Może i nie chodził w kitlu , ale był dość mądry i mógłby pracować w szpitale , gdyby nie jego przeszłość kryminalna.
Po 15 minutach byliśmy pod jego domem. Dziewczyna była bardzo blada , więc jak najszybciej wyciągnąłem ją delikatnie z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Bez pukania wszedłem i zobaczyłem go siedzącego z piwem na kanapie.
-Ryan , mamy tu dziewczynę , około 16-tu lat. Chyba została zgwałcona. Pół godziny temu zaczęła pluć krwią i zemdlała.
Bez słowa wstał i poszedł do jednego z "medycznych" pokoi. Umył szybko ręce i wziął wszystkie przybory.
-Połóżcie ją na stole-gdy to zrobiliśmy zaczął ją badać-Cholera!!-warknął i podszedł do półki z lekami.
-Co się stało?-zapytałem go.
-Została tak jakby otruta. Ma zaczerwienione oczy i krew w ustach , co oznacza o małym krwawieniu wewnętrznym. Wstrzyknięto jej mocny narkotyk do organizmu. Osoby , które go spożyją są słabsze i nie mają siły nawet się obronić. Są dwie opcje: zazwyczaj stosują go osoby , które chcą kogoś zgwałcić , ale nie zabić. Tak , aby one to pamiętały i czuły ten ból. Ofiary nie wytrzymują i zazwyczaj dość szybko popełniają samobójstwo , tak , że nawet nie zdążą zawiadomić policji zanim zorientują się co działo się wcześniej. Gwałciciel ma z tego wielki pożytek i tak jakby satysfakcję. Druga opcja to odrzucenie. Gdy osoba zostaje odtrącona podaje się narkotyk. Skutki są takie same , tyle , że przy odpowiedniej dawce , ofiary myślą , że ból minie po ponownym stosunku. Chcą więcej , a dawcy narkotyku się to podoba. U niej istnieje raczej ta pierwsza opcja. Czy chciała się zabić?
-Chyba nie-odpowiedziałem załamanym głosem-wiemy chociaż tyle , że musiała coś wcześniej zrobić Steven'owi , bo inaczej dałby jej mniejszą dawkę.
-A więc to Steven ? Mogłem się domyślić.-warknął wkurzony.
W tym momencie dostałem sms-a od nieznanego mi numeru.

#prywatny#
To jeszcze nie koniec ,rozumiesz?

#ja#
Kto to?

#prywatny#
Zobaczysz , jeszcze ją dostaniemy.
My NIGDY nie przegrywamy.

Wszystko się we mnie zagotowało. Pokazałem go chłopakom i zadzwoniłem do Kevin'a , naszego informatyka.
-Siema Kevin. Musisz mi pomóc namierzyć jeden numer. (...) Sprawdź ostatniego sms-a wysłanego do mnie. (...) Tak ,jest prywatny. Dasz rade? (...) Ok. Czekam , siema.-rozłączyłem się- Kevin nam go namierzy , a Nick go będzie śledził , więc jak coś to mamy go na muszce- powiedziałem do chłopaków.
-Kiedy się obudzi?-zapytał się Bruce.
-Oby jak najpóźniej , chociaż jak widzę po drganiach powiek to za jakąś godzinę. Będzie miała ostre bóle brzucha. Dam jej specjalne zioła , ale nie wiem ile tak wytrzyma. Potrzebujemy jednego lekarstwa. Pójdę go zaraz zrobić , a wy tu zostańcie. Gdy się obudzi będzie w szoku. Nie róbcie gwałtownych ruchów i pod żadnym pozorem jej nie dotykajcie -powiedział Ryan dając nam do zrozumienia , że nie żartuje.
-Czemu mamy jej nie dotykać ?-zapytałem.
-Jest rozpalona i gdy poczuje wasze zimne łapska przerazi się. Poza tym jeżeli została zgwałcona to na sam mały kroczek w jej stronę może zacząć krzyczeć , a tego nie chcemy , prawda? I nie zdziwcie się zbytnio , gdy będzie się bała WSZYSTKIEGO , bo jest w szoku , okej?
Zgodnie pokiwaliśmy głowami.

Rozdział 4

Rozdział 4 - 
"Nieznajomy"
*oczami Amy*

Obudziłam się cała mokra i z mokrymi policzkami.Śnił mi się koszmar , w którym mnie porwano i prawie zgwałcono. Jeszcze nigdy nie śniło mi się takie coś. Dziwne. Nie miałam siły otworzyć oczu , więc jedynie wtuliłam się mocniej w poduszkę. Gdy poczułam męskie perfumy szybko podniosłam się do pionu i uchyliłam lekko powieki. Poczułam ból w podbrzuszu, więc złapałam się za brzuch i jęknęłam. Otworzyłam szerzej moje zaspane oczy i zorientowałam się , że nie jestem w swoim pokoju. W tym momencie wróciły mi urywki z wczorajszej nocy. A jednak to nie był zwykły koszmar. Zaczęłam panikować.
Łzy zaczęły gromadzić mi się w oczach , gdy nagle drzwi od pokoju się otworzyły. Stał w nich nieznajomy szatyn ubrany w czarno-granatową skórzaną kurtkę i luźne spodnie . Grzywkę miał podniesioną do góry , a oczy brązowe jak czekolada. Można by się w nich utopić i być szczęśliwym , ale w tym momencie przypomniałam sobie dlaczego się tu znalazłam i wszystkie wcześniejsze uczucia powróciły.
Chciałam wstać , ale ostry ból , który mnie przeszedł uniemożliwił mi to. Upadłam na podłogę. Chłopak podbiegł do mnie i chciał mi pomóc wstać.
-Zostaw mnie !- krzyknęłam i poczułam jak kropelki łez spływają mi po policzkach.Ja się nie bałam , ja byłam przerażona.
-Cii..Uspokój się...-chciał mnie podnieść , ale odepchnęłam go resztkami sił i rozpłakałam się.Chłopak tylko uniósł ręce w poddającym się geście.
-Ok. Wiedz tylko , że tu jesteś bezpieczna. Chcesz coś pić , albo jeść?-spytał się mnie , a ja zaprzeczyłam ruchem głowy.
Próbowałam ponownie wstać , ale znów poczułem ten ostry ból , więc jedynie skuliłam się na podłodze i zaczęłam cicho szlochać. Spojrzałam na niego i dałam mu do zrozumienia , żeby dał mi spokój.

*oczami Justina*

Chciałem do niej podbiec , ale gdy zobaczyłem to przerażenie w jej oczach , odpuściłem sobie.
Wyszedłem z pokoju i schodząc po schodach skierowałem się do salonu gdzie czekała na mnie reszta chłopaków.
-I co?-zapytał Chris- Chce coś do żarcia?
-Nie , ona musi odpocząć. Nasze przypuszczenia są chyba trafne. On musiał ją zgwałcić , bo jak wytłumaczyć ten strach w oczach?
-Wiesz , każdy na jej miejscu byłby przerażony-odezwał się Bruce.
-Masz racje , ale jest coś jeszcze. Kiedy chciała wstać to złapała się za brzuch i upadła. Nie potrafi sama ustać na nogach.
-Mam nadzieje , że jej pomogłeś?-zapytał Chris.
-Chciałem , ale tylko krzyknęła i kazała mi odejść . Boi się mnie jak ognia-odpowiedziałem szybko.
-Czyli nie uratowaliśmy jej od gwałtu...-westchnął Bruce.
-Najważniejsze , że żyje- przerwałem brunetowi-Trzeba ją tylko uspokoić , przekonać , że z nami jest bezpieczna. Nie może tak wrócić do domu. Poza tym jest tu chyba nowa , bo ma jakiś dziwny akcent.
-A co z jej rodzicami ? Na pewno zawiadomili już policję o jej zniknięciu-powiedział Chris.
-Wezmę jej telefon i wyślę wiadomość do jej mamy , że źle się czuje i zostanie u koleżanki ze szkoły na kilka dni na noc. Później wymyślimy coś innego-zaproponowałem-To trochę potrwa zanim sie uspokoi . Pogadam z nią jutro o tym co się stało wcześniej w tym magazynie. Może zna powód dla którego ją zabrali. Gdyby chcieli tylko sexu to już dawno by nie żyła.
Wszyscy kiwnęli twierdząco głową. Odszedłem w stronę kuchni i otworzyłem lodówkę. Wyciągnąłem z niej piwo i usiadłem koło Chrisa na kanapie. Oglądaliśmy film.

*oczami Amy*

Gdy Szatyn wyszedł , podniosłam się i ignorując ból ,opadłam na łóżko.Poszukałam wzrokiem torebki , ale nigdzie jej nie było. Zastanawiałam się czy naprawdę jestem tutaj bezpieczna. W końcu oni uratowali mnie i póki co nic mi nie zrobili.Chociaż zawsze mogą przyjść wieczorem jak im się zechce sexu z bezbronną dziewczyną. Nie mogę ryzykować . Muszę się stąd wydostać. Słońce zachodzi , więc musiałam przespać cały dzień. Okna nie ma , a nie słyszałam , żeby chłopak zamykał drzwi.
Powoli wstałam i powstrzymałam się przed kolejnym upadkiem. Zajrzałam za drzwi i upewniłam się , że nikogo nie ma w pobliżu.
-Kurwa -zaklęłam nieświadomie pod nosem gdy zobaczyłam długie i strome schody w dół. Nie wiem czy dam rade po nich zejść , ale warto spróbować. Na szczęście odgłosy słychać było po mojej prawej stronie , a musiałam iść w lewo do korytarza. Zapewne prowadzi on do wyjścia. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Schodziłam stawiając każdy krok powoli. Ból był niewiarygodnie silny , a powinien już trochę ustąpić. Gdy zostały mi 3 schodki do przejścia poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w brzuch. Krzyknęłam nieświadoma tego , że mnie usłyszeli. Nogi same się pode mną ugieły i spadłam ze schodów. Skuliłam się i zaczęłam płakać. Usłyszałam za sobą krzyki.
-Kurwa!!-wydarł się jakiś nieznany mi głos. Poczułam parę umięśnionych rąk , które chcą mnie podnieść. Gdy tylko się lekko wyprostowałam, ból nasilił się.
-Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie !- wydarłam się na całe mieszkanie.
-Spokojnie chce ci tylko pomóc ...
-Nie!!- przerwałam mu.Szarpałam się , ale mocno mnie trzymał- To boli!! -nawet nie widziałam tej osoby , bo miałam za bardzo zamglony wzrok i spuchnięte od płaczu oczy. Gdy tylko to wykrzyczałam , puścił mnie i ponownie skuliłam się , odsuwając się od niego lekko.
-Ja pierdole , chyba trzeba ją zabrać do szpitala-usłyszałam za sobą inny ,nowy głos.
-Nie!!-krzyknęłam- proszę , wszędzie tylko nie tam-dodałam już ciszej. Zamknęłam oczy i jeszcze mocniej o ile to możliwe rozpłakałam się.
Od dziecka nienawidziłam szpitali. Na sam widok igły mdlałam , a krwi wymiotowałam. Rodzice nie pobierali mi krwi , chyba że spałam. Nawet zwalniali mnie z zajęć techniki , kiedy mieliśmy coś szyć.
-Masz rację-odpowiedział mu jakiś mężczyzna.
-Nigdzie nie idę-powiedziałam stanowczo i odsunęłam się kawałek.
-Masz rację. Nigdzie sama nie pójdziesz. Ja cię zaniosę-rozpoznałam głos szatyna. Czułam w jego głosie nutkę strachu....albo mi się tylko wydawało.
-Nie-zaprzeczyłam od razu , już bardziej stanowczym tonem głosu.
-Nie masz wyboru. Bruce , przynieś koc , a ty Chris idź odpalić samochód-powiedział kolejno do bruneta i blondyna.
*
Musiałam szybko coś wymyślić , tylko co? Nagle wpadłam na genialny pomysł i uśmiechnęłam się pod nosem. Powoli usiadłam i powiedziałam:
-Jeżeli mnie tam zawieziecie , powiem , że mnie zgwałciliście i to wszystko to wasza zasługa.
Momentalnie cała trójka zatrzymała się w pół kroku i odwróciła się w moją stronę.
-Ty se chyba kurwa żartujesz?-zapytał szatyn- Nie dość , że ratujemy ci dupę , chcemy ci pomóc wioząc cię do szpitala , to jeszcze chcesz nas oskarżyć o coś czego nie zrobiliśmy?!-wydarł się.
-Justin , uspokój się , ona tylko się ...
-A skąd mam wiedzieć , że tego nie zrobiliście ?!- przerwałam z tego co pamiętam Chris'owi- w końcu przespałam cały dzień i obudziłam się z ostrym bólem brzucha!-wydarłam się na Justina.
-Ty niczego nie pamiętasz?! Porwał cię jeden z gwałcicieli panujących w tym mieście!Prawdopodobnie to on cię zgwałcił! Wykorzystał cię , choć nie wiem dlaczego nie zabił! Byłaś dla niego zwykła suką i dziwką, która kiedyś mu coś zrobiła , a teraz jest w jego zasięgu!
W tym momencie wybuchnęłam głośnym płaczem. Puściłam wodze moim nerwom. Chowając głowę między skulone kolana , cały czas kiwałam przecząco głową. W pewnym momencie nie wytrzymałam i wydarłam się z powodu ogromnego bólu. Zaczęłam kaszleć.Jedyne co jeszcze pamiętam , to para rąk obejmująca mnie i krzyki. Później zapadłam w głęboki sen...

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 3

Rozdział 3 - 
 " Mogłem sobie dać głowę uciąć , że wrócą i się zemszczą."

*oczami Justina *
Jechaliśmy w piątkę czarnym Ferrari.
-Daleko jeszcze ?– zapytał Chris z nutką irytacji w głosie.
-No przecież kurwa szukam!-warknął zdenerwowany Bruce, najstarszy z nas.
Dostaliśmy cynk od Kevina , że zabito koleją dziewczynę w parku. Ta była druga , a my dalej nie znaleźliśmy kryjówki tych skurwieli. Wkroczyli na nasz teren tydzień temu i chyba świetnie się bawią. Spalili nam jeden z dwóch magazynów i do tego te dwie dziewczyny. Nasz szpieg ,Nick ,znalazł ich kryjówkę i dowiedział się również , że zabrali kolejną dziewczynę. Teraz to wkurzyłem się na maksa. Trzy to za dużo. Trzeba ją znaleźć zanim będzie za późno . A może już jest...
Moje rozmyślenia przerwał Bruce.
-Ziemia do Justnia! Idziemy.
Wysiadłem z auta i sprawdziłem jeszcze raz czy mam broń za paskiem. Nigdy mnie nie opuszczała, musiałem być zawsze przygotowany. Szczególnie teraz.
 Szliśmy w stronę starego , dwupiętrowego magazynu. Światła były pozapalane i słychać było krzyki. Usłyszałem jedynie jak ktoś wrzeszczy moje nazwisko.
-Cholera! Chyba się zorientowali , że ich znaleźliźśmy-powiedział szeptem Chris.
-Naprawdę?-zapytał z irytacją i sarkazmem Kevin- Oczywiście , że tak ,ty idioto!
-Kurwa! Przestańcie i zamknijcie te swoje japy-warknąłem do nich , a oni od razu się uciszyli.
Weszliśmy tylnym wejściem do magazynu i rozdzieliliśmy się. Ja poszedłem na górę. Już chciałem skręcić do pokoju gdy usłyszałem kawałek rozmowy.
-Nie myśl , że skończyłem-mężczyzna warknął do kogoś.
Usłyszałem ciche łkanie.Uchyliłem lekko drzwi i zorientowałem się , że mężczyzna gdzieś w moim wieku zmierza ku drzwi. Szybko schowałem się za rogiem i obserwowałem jak wychodzi i udaje się na dół.
Weszłem do pokoju, z którego wyszedł i ujrzałem bezwładnie leżącą nastolatkę na łóżku. Szybko do niej podbiegłem za strachem oczach. Miała piękne blond długie włosy i drobną posturę. Niestety zauważyłem też siniaki na całym ciele wraz z twarzą. Była goła , więc mogłem się domyśleć co się stało.Sprawdziłem puls. Jest , ale bardzo słaby. Odetchnąłem z ulgą. Skarciłem się za to , że zacząłem się gapić na jej piękne ciało. Bez zastanowienia okryłem ją delikatnie kocem i wziąłem na ręce . Powoli wyszłem z pokoju. Nikogo nie było widać , więc schodziłem na dół. Zobaczyłem Bruce'a , który uśmiechał się triumfalnie. Tę minę zastąpił smutek , gdy zobaczył z kim idę. Od razu kiwnąłem głową na znak , że żyje. Ulga pojawiła się na jego twarzy.
-Gdzie reszta?- zapytałem cicho.
-Chodź wracajmy. Opowiem ci w aucie- odpowiedział normalnym tonem głosu.
-Ok- kiwnąłem głową i ruszyliśmy do samochodu.
Cała trójka siedziała już w środku. Gdy mnie zobaczyli od razu spojrzeli na mnie pytającymi spojrzeniami.
-Żyje , ale nie wiem co jej jest , poza tym ,że chyba została zgwałcona. Choć nie było nigdzie śladów krwi , więc kto wie. Obym się mylił. - odpowiedziałem i położyłem ją z tyłu na ich kolanach -ej... , bo będzie jej nie wygodnie.-zaśmiałem się , gdy zobaczyłem wybrzuszenia na ich kroczach. Szczególnie u Kevin'a , bo tam spoczywała głowa nastolatki.Cała trójka wzruszyła niewinnie ramionami i wyszczerzyła się do mnie.Zaśmiałem się jeszcze raz i usiadłem z przodu. Pojechaliśmy do naszego "domu" , czyli magazynu.
Chłopaki powiedzieli mi jak poradzili sobie z innymi. Nastraszyli bronią dwóch z gangu , a oni uciekli z magazynu. Widocznie reszta gangu była w innym miejscu. Mogłem sobie dać głowę uciąć , że wrócą i się zemszczą , ale szczerze miałem to głęboko w dupie.
*
Kiedy byłem w swoim domu po 30 min. ciężkiej i napiętej jazdy , położyłem dziewczynę na moim łózku . Poszłem wziąć prysznic. Ściągnąłem bluzkę ,spodnie i brudne bokserki. Gdy gorąca woda dotknęła mojego ciała od razu się odprężyłem. Obiecałem sobie , że jak tylko dziewczyna się obudzi porozmawiam z nią na temat tego co się tam wydarzyło. Było mi jej cholernie szkoda. To przecież tylko niewinna nastolatka , a prawdopodobnie została porwana , pobita i zgwałcona. Pomyślałem czy była dziewicą , ale od razu wyrzuciłem te myśli z mojego umysłu. To przecież nie moja sprawa. Po kąpieli zastanawiałem się gdzie iść spać . W końcu udałem się na dół do salonu i położyłem się na kanapie. Włączyłem mtv i zanim się zorientowałem , zasnąłem...

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 2

Rozdział 2 - 
 "Co ty kurwa powiedziałeś??!!"

* oczami Amy *
Chyba pierwsza otrząsnęłam się z szoku , bo zaczęłam szybko uciekać. Nawet nie wiem gdzie biegłam. Piasek sypał mi się do butów i strasznie drażnił moje stopy , ale miałam to w dupie. Na pewno nie pójdę w stronę domu , bo musiałabym zawrócić. Słyszałam za sobą odgłosy stóp. Widocznie biegną za mną. W sumie to i im się nie dziwię , w końcu byłam świadkiem morderstwa.
Biegałam między jakimiś ciemnymi uliczkami. Tak , tak , wiem , że to głupie i lepiej pobiec do miejsca gdzie są ludzie , no ale hej.... Wy też byście spanikowali , nie?! Biegłam tak od 10 min , gdy zorientowałam się , że już mnie nikt nie goni.W pewnym momencie odetchnęłam z ulgą , a w drugim spanikowałam , bo nie wiedziałam gdzie jestem. Szłam po prostu prze siebie , chcąc wyjść z tego labiryntu ciemności.
Nagle poczułam czyjąś dłoń łapiącą mnie od tyłu. Chciałam krzyczeć , ale druga dłoń zasłoniła mi buzie. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie wiedziałam co się dzieje. Zaczęłam panikować. Osoba ta zaczęła mnie ciągnąć w stronę czarnego Suv"a , ale ja zaczęłam kopać , gryźć i pluć na niego.
-Przestań!- warkął
Chyba się zdenerwował , bo złapał mnie mocną za włosy , tak , abym nie mogła ruszyć głową. Łzy od razu zaczęły niekontrolowane spływać mi po policzku. Nie chciałam tam wejść. Co jeśli mnie zabiją? Nie , bo zrobiliby to od razu. A co jak zgwałcą? O nie, nie, teraz to byłam przestraszona na maksa. Przecież ja jestem jeszcze dziewicą.Zbliżając się do auta cały czas myśłałam co mogą mi zrobić. Moje przemyślenia przerwał straszliwy ból głowy. Później było coraz ciemniej , aż w końcu nastała ciemność ...
*
-Wstawaj księżniczko , pora się zabawić- usłyszałam niski zachrypnięty głos.
Chciałam przetrzeć oczy , ale coś mi to nieumożliwiło. Otworzyłam szerzej oczy widząc , że jestem przywiązana do łóżka. Dopiero teraz przypomniałam sobie co wcześniej się wydarzyło . Pojedyńcza łza chciała się wymknąć i opaść spokojnie na policzek. Powstrzymałam ją. Chciałam pokazać , że mam choć trochę godności i , że jestem twarda.
-Co ja tu robię?-zapytałam cichym szeptem , jednak on mnie usłyszał.
-Och , nie martw się o to- dopiero teraz zauważyłam tego samego blond chłopaka co wczoraj . Sama się sobie zdziwiłam , ale wszytko się we mnie zagotowało ze złości- trochę się zabawimy , a potem cię zabijemy.
-Ach , tak? Bo ja nie mam ochoty na zabawę.
-Mhm... zadziorna. Lubie takie- powiedział powoli , lecz stanowczo.
-Radze ci mnie wypuścić-postanowiłam grać na zwłokę.
-Bo co?-zapytał z zadziornym uśmiechem.
-Bo gówno!-krzyknęłam i splunęłam mu na twarz.
To był błąd i to wielki. Po chwili poczułam piękący ból na prawym policzku , jednak nie uroniłam ani jednej łzy.Podszedł do komody i wziął z niej nożyczki . Nie wiedziałam co chcę z nimi zrobić. Podszedł do mnie wolnym krokiem. Zaczął mi rozcinać bluzkę. Nie ruszałam się , bo wiem , że mógłby mi zrobić nimi krzywdę.
-Mam na ciebię kilka godzin. Chciałem to zrobić powoli , ale jeżeli wolisz tak , to proszę bardzo-warknął mi cicho do ucha.
Gdy pozbył się mojej bluzki i spodenek , odłożył nożyczki na stół i zdjął koszulkę. Muszę przyznać , że jak na 16-stolatka był umięśniony. Usiadł na mnie okrakiem , tak że ocierał się swoim członkiem o moje krocze. Zaczęłam krzyczeć , jednak on trzymał już kawałek taśmy i przykleił mi ją do buzi.Kopałam nogami , ale on nic sobie z tego nie robił , bo i tak siedział mi na udach. Schylił się i zaczął całować mnie brutalnie , lecz namiętnie po szyi. Nie mogłam ruszyć głową , bo trzymał mnie za włosy. Zaczął przenosić się do brody , policzka , skroni , nosa i w końcu do ust. Nie odwzajemniłam pocałunku , a wtedy pociągnął mnie za włosy i odchylił głowę do tyłu. Niekontrolowanie jęknęłam , a on to wykorzystał. Poczułam jego język na swoim podniebieniu. Rzygać mi się chcialo... .Tak owszem , całowałam się wcześniej , ale to nie było to samo.
-Jak nie chcesz się bawić tak , to zabawimy się inaczej-powiedział mi do ucha , a ja dałabym sobię rękę uciąć , że miał na tej swojej twarzy cwany uśmieszek. Podniósł mnie lekko i rozpiął mi stanik. Wierciłam się dalej , ale to nie pomagało , a taśma całkiem tłumiła moje wrzaski. Takim zachowaniem tylko pogarszałam sytuację , więc postanowiła dać sobię spokój. W końcu , co może się jeszcze stać , gorszego niż to ? Chyba nic. Zamknęłam oczy i uspokoiłam się.
-Dobra dziewczynka -usłyszałam nad sobą głos.
Gdy schylił się do moich piersi zaczął je całować. Prawą ręką ścisnął mi moją lewą pierś. Potem zaczął ssać, gryźć i całować moje oba sutki.Zdziwiłam się , gdy zaczął robić to delikatnie. Gdy skończył zaczął całować mnie po brzuchu. Schodził coraz niżej i niżej ,a ja czułam przez bokserki , jego członka , który stanął. Nawet nie wiem , kiedy ściągnął spodnie. Cały czas miałam mokre policzki od łez.Gdy otworzyłam oczy , zobaczyłam przez zamazany od łez widok mnie całą gołą i jego zakładającego gumkę. Szybko ścisnęłam nogi i je podkuliłam.
-To nic nie da , mała – gdy skończyl podszedł do mnie i rozłożył mi nogi. Znów zaczęłam kopać i się szarpać. Niestety , albo stety kopnęłam nogami w jego krocze. Zgioł się w pół.
-Kurwa!!!-warkął i już po chwili poczułam ostry ból na drugim policzku. Nie dość , że mam siniaki na całym ciele od wcześniejszego kopania , to jeszcze będe miała czerwoną twarz. Ale czy to ma jeszcze znaczenie ? Chyba nie.
Brutalnie rozłożył mi nogi i wsadził we mnie trzy palce. Poczułam wielki ból w podbrzuszu , a łzy leciały ze zdwojoną siłą. Zaczął nimi poruszać coraz szybciej , gryząc moją łechtaczkę. Poczułam jego język w sobie. Nagle zadzwonił jego telefon. Modliłam się w duchu , żeby go odebrał . Ignorował go . Gdy zadzwonił drugi raz warknął i podniósł się z łóżka. Czułam taki ból , że nawet nie mogłam z powrotem złożyć nóg.
-Co znowu?!- warknął do telefonu.
-Steven , Bieber nas znalazł. Musimy wiać-usłyszałam głos po drugiej stronie, lecz nie rozpoznałam płci tej osoby.
-Co ty kurwa powiedziałeś??!!-krzyknął blondyn
Znów mężczyzna.
-Ja pierdolę! Mam ci przeliterować?! B I E B E R!-mężczyzna był ostro wkurzony. Z resztą Steven też. Zacisnął mocno ręce w pięści i rozłączył się.
-Nie myśl , że skończyłem. A , i jeszcze jedno. Jeżeli jakimś cudem się stąd uwolnisz i piśniesz choć słówko , to znajdziemy cię. Znajdziemy i będziemy pieprzyć , aż nie zdechniesz na łóżku -warknął do mnie i zaczął się ubierać. Gdy skończył myślałam , że wyjdzie stąd tak po prostu. Jak zwykle musiałam zapeszyć. Wyciągnął jakiś przedmiot i zanim zrozumiałam o co chodzi , zapadłam w głęboki sen.

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 1

Rozdział 1 -
 "Mieliśmy się z nią trochę zabawić ..."
*oczami Amy *
Poczułam jak ktoś mną szturcha.
-Amy – rozpoznałam głos Jake'a – zaraz lądujemy. Pora wstawać.
Uchyliłam jedną powiekę i zobaczyłam jak się uśmiecha , więc odwzajemniłam gest.
-Gdzie mama? - zapytałam zaspanym głosem
-Sophie poszła na chwilę do łazienki. Zaraz do nas dołączy. Ogarnij swoje rzeczy.
-Dobrze .– odparłam i leniwie się przeciągnęłam. Nie czułam swojego tyłka.
Gdy spakowałam się , zapięłam pasy , bo zaczęliśmy lądować. Przyznam , że nie lubie tych turbulencji i zawsze potem robi mi się nie dobrze. Gdy to minęło wysiadłam z "rodzicami" z samolotu i wsiedliśmy w taksówkę jadąc z naszymi bagażami do naszego nowego mieszkania. Byłam padnięta , było po 22.00 , a za mną długa podróż. Marzyłam o szybkim prysznicu i walnięciu się na swoim łóżku.
*
Gdy dojechaliśmy , nic nie mówiąc wysiadłam z taksówki. Wzięłam swoje walizki i szłam w stronę dwupiętrowego niebieskiego domu. Poszłam do mojego pokoju z zamiarem zrealizowania swego planu. Znałam ten dom bardzo dobrze. Moja mama odziedziczyła go w spadku po moich dziadkach , którzy zmarli gdy miałam 5 lat. Przyjeżdżałam tu z rodzicami w każde wakacje .
Weszłam po schodach i skręciłam do pierwszych drzwi po lewej. Nic się nie zmieniło. Pokój był cały w odcieniach różu i fioletu. To moje ulubione kolory. Rzuciłam walizki w kąt. Wyciągnęłam jedynie piżame i przybory do mycia. Od razu udałam się do łazienki , która była na przeciwko mojego pokoju. Zmyłam makijaż ,wzięłam ciepły prysznic i umyłam zęby. Gdy weszłam do swojego pokoju zobaczyłam mamę siedzącą na moim łóżku ze smutna miną.
-'''''Wszystko w porządku?'''''- od razu zapytałam. Znam mamę na wylot.
-'''''Tak. Nie.Znaczy...chciałam tylko zapytać , dlaczego tak uciekłaś z tej taksówki jakby ktoś cię gonił?'''''
-'''''Ohh...Jest ok. Jestem po prostu zmęczona tym całym dniem. Chciałam tylko wziąść prysznic i iść spać'''''-odpowiedziałam szczerze.
-'''''Dobrze , to ja już pójdę. Śpij dobrze , kochanie. Dobranoc.'''''
-'''''Dobranoc''''' – pożegnałam się i cmoknęłam ją w policzek.
Podeszłąm do łóżka kładąc się na nim. Jednak nawet nie poczułam jak upadam , bo zapewne zasnęłam.
*
Obudziły mnie promienie słoneczne. Leniwie podniosłam jedną powiekę i spojrzałam na telefon.
-'''''Kurwa''''' – mruknęłam sama do siebie . Zegarek wskazywał 7:48.
-'''''Dlaczego nie zasłoniłam wczoraj tych pieprzonych rolet? '''''
Nie chciało mi się wstawać , więc jedynie przewróciłam się na drugi bok , próbując zasnąć . Nic z tego. Po prostu nie umiem zasnąć po raz drugi. Westchnęłam i rozciągnęłam się na całą długość łóżka. Usiadłam zrzucając nogi na ziemie. Gdy dotknęłam stopami zimnej podłogi przeszły mnie przyjemne ciarki.
Udałam się do łazienki , po czym wyszłam lekko umalowana i przebrana na sportowo , gdyż jak zwykle rano szłam pobiegać. Zostały mi tylko dwa tygodnie wakacji , więc muszę je jakoś wykorzystać i przy okazji schudnąć.

Zeszłam po cichu na dół do kuchni , aby nie obudzić reszty domowników.Była cała w odcieniach zieleni i żółci. Zrobiłam sobie kanapki z szynką i pomidorem oraz kakao. Biorąc talerz z kubkiem poszłam do salonu , gdzie włączyłam sobie mtv i zajadałam się śniadaniem. Gdy skończyłam pić kakao, napisałam karteczkę z wiadomością , gdzie wychodzę i położyłam ją na blacie. Udałam się do wyjścia.
Miałam zamiar iść pobiegać do parku. Znajdował się 5 minut stąd , więc niedaleko. O 9.30 byłam na miejscu.Był piękny mimo tego , że liście na drzewach były wyblakłe Nie zdziwiłam się zbytnio , gdy nikogo nie zobaczyłam. Zaczęłam biec ,gdy coś przykuło moją uwagę. Za wielkimi i gęstymi krzakami usłyszałam głosy i ciche łkanie. Zaciekawiona podeszłam bliżej chcąc podsłuchać.
-Mam ochotę się z nią zabawić , a ty Steven?-usłyszałam zachrypnięty głos mężczyzny.
-Mhm. Ja też- odpowiedział drugi , głębszym głosem. To również musiał być mężczyzna.
-Nie. Proszę...- usłyszałam cichy , lecz stanowczy głos należący do dziewczyny.
-Zamknij się!!- Steven podniósł trochę głos , lecz nie tak ,by ktoś z zewnątrz go usłyszał. Chyba , że mowa tu o osobie , która podsłuchuje. To całkiem inna sprawa. 
Wyjrzałam trochę zza krzaków.Kątem oka zauważyłam dziewczynę o pięknych długich blond włosach i smukłej sylwetce. Miała na sobie krótką spódniczkę , podartą bluzkę i liczne zadrapania na nogach i rękach. Wyglądała na moją rówieśniczkę. Trzymała w ręku za plecami, chyba kawałek jakiegoś szkła.
Nagle dziewczyna rzuciła się na pierwszego mężczyznę o brązowych włosach i dobrze zbudowanej posturze ,wbiła mu szkło w udo i próbowała uciec , jednak Steven złapał ją. Przytknął jej broń do głowy. Zaczęłam się denerwować. Tak nie powinno być.
-Kurwa...- mężczyzna wyglądający na 30-stkę zdarł z siebie koszulkę i obwiązał ją sobie wokół uda- zabij ją do cholery!-widać było , że bardzo się wściekł.
-Spoko Rodger. Mieliśmy się z nią trochę zabawić ...-wysoki, blond chłopak chyba w moim wieku nie dokończył zdania.
-Nie , kurwa!!!- przewał mu Rodger – teraz!-Steven jęknął zirytowany i rozczarowany zarazem.
To stało się tak szybko. Usłyszałam strzał i zobaczyłam krew i bezwładne ciało na ziemi. Krzyknęłam , zapominając o dwóch mężczyznach. W tym samym momencie spojrzeli na mnie. No to mam przesrane.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
:* :* :* :* :* :* :* dla wszystkich ,którzy go przeczytali i plissss dajcie chociaż jakąś buźkę w komentarzu, to wiele dla mnie znaczy ;)

Bohaterowie


Bohaterowie
Ashley Benson----->Emily












Jennifer Lopez------>Sophie











Paul Walker----->Jake









Niall Horan----->Steven Mc'cann












Justin Bieber----->Justin Bieber












Van Diesel----->Bruce













Liam Payne----->Chris













Louis Tomlinson----->Ryan










Harry Styles----->Nick










Christian Beadles----->Kevin












Zayn Malik----->Jason Mc'cann













Heather Morris----->Jasmine










Vanessa Hudgens------>Sasha










Brenda Song------>Jennifer



Epilog

Epilog -
 " Tym razem musiało być inaczej"

*oczami Amy *
'''''(...)'''''- oznacza , że rozmawiają po polsku

-''''''Mamooo... '''''- westchnęłam ponuro – '''''naprawdę musimy to robić?'''''
-'''''Tak kochanie , przecież stary dom jest za mały dla naszej trójki ''''''– odpowiedziała pewnie.
Nazywam się Emily , ale Sophie , moja mama i Jake mówią na mnie Emy. Razem mieszkałyśmy w Polsce w warszawie , aż do tego momentu.
Kiedy tata od nas odszedł miałam 10 lat. Teraz mam 16 , a mama znalazła sobie nowego mężczyzne - Jake"a. Jest wysoki , przystojny i jest blondynem. W sumie nie jest taki zły . Zawsze pomaga mi w najtrudniejszych sytuacjach. Czasami gdy mówie z mamą o babskich sprawach lub mamy przed nim tajemnice to mówimy do siebie po polsku. Tak , przy nim staram się mówić po angielsku.
Przeprowadzam się po raz pierwszy i bardzo się przywiązałam do naszego domu. Teraz , kiedy Jake dołączył do naszej rodziny chce z nami zamieszkać , ale jest tu za ciasno. Przeprowadzamy się do Chicago . Tam Jake ma swoje stare mieszkanie, ale mama namówiła go do zamieszkania w naszym rodzinnym domu, który został opuszczony gdy się narodziłam. Przyjechał do stolicy , aby sobie kogoś poszukać. Tak oto poznał moją mamę. Mama postanowiła wrócić z nim do Chicago. Zgodziłam się. W szkole i tak nie miałam żadnych przyjaciół , tak więc nie musiałam martwić się pożegnaniami.
*
Kiedy dojechaliśmy na lotnisko , przeszliśmy przez kontrolę i skierowaliśmy się do samolotu. Czekały mnie 4 godziny siedzenia na dupie w jednym miejscu. Nienawidziłam tego .Gdy tylko Jake spakował nasze rzeczy wsiedliśmy do środka i usiedliśmy na wskazane nam miejsca. Od razu wyjęłam słuchawki i włączyłam muzykę , aby zapomnieć o całym tym zamieszaniu.Chciałabym nacieszyć się tymi dwoma ostatnimi tygodniami wakacji przed szkołą.Zawsze strasznie się stresuję w nowych miejscach , tym bardziej gdy nikogo tam nie znam. Jest jednak druga strona medalu. Zacznę swoje życie od początku , od nowego rozdziału.Mam nadzieje , że się w nim trochę podzieje , bo przez te 16 lat nic ciekawego się nie wydarzyło. Nudne życie przeciętnej nastolatki z mamą i tatą na drugim końcu świata. Normalka. Tym razem musiało być inaczej.
Rozmyślając dalej o swojej przyszłości , moim przyszłym idealnym mężu i dzieciach, nie zorientowałam się kiedy zasnęłam...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka to mój pierwszy blog, więc nwm jak mi poszło <3 Mam nadzieję ,że dobrze ;)