Rozdział 5 -
"My
nigdy nie przegrywamy"
*oczami Justina*
Boże , co ona
sobie myśli! Owszem , może troche mnie poniosło , ale powinna nam
być wdzięczna.W końcu uratowaliśmy jej życie. Gdy znów zaczęła
płakać zrobiło mi się jej szkoda. Widocznie ją to zabolało , a
tak nie miało być.Chciałem , aby tylko sobie uświadomiła jak
dużo dla niej zrobiliśmy.
-Justin! Ona się
ciebie w ten sposób jeszcze bardziej boi, nie rozumiesz
tego?-zapytał się Chris.
-Właśnie ,
powinieneś dać jej poczucie bezpieczeństwa , a nie...-nie
usłyszałem co miał do powiedzenie Bruce , bo wybiegłem przed dom.
Usiadłem na ganku
i pociągnąłem mocno za końcówki swoich włosów , w celu
uspokojenia się. Cały czas słyszałem krzyki , ale nie reagowałem.
Po chwili przybiegł do mnie Chris.
-Czy ty kurwa nie
słyszysz?!-krzyknął mi do ucha.
-Chciałem być
tylko sam-dodałem cicho i zamknąłem oczy.
-Ta dziewczyna
zaczęła kaszleć krwią , a teraz zemdlała ! Jest nieprzytomna ,
więc chodź pomóc!
Momentalnie
podniosłem się i pobiegłem do salonu. Zobaczyłem ją w kałuży
krwi i pochylonego nad nią Bruce'a.
-Zabieramy ją do
szpitala-powiedział brunet.
-Nie-powiedziałem
szybko-skoro panicznie boi się szpitala to zabierzmy ją do Ryan'a.
Nie chce afery jak się obudzi.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami. Wziąłem blondynkę na ręce i
szedłem w stronę samochodu, a chłopaki za mną. Ułożyłem ją na
tylnim siedzeniu obok Chrisa , a sam usiadłem od strony pasażera
obok Bruce'a. Ryan był naszym "lekarzem". Zawsze gdy
mieliśmy rany po jakiś akcjach on nam je opatrywał. Może i nie
chodził w kitlu , ale był dość mądry i mógłby pracować w
szpitale , gdyby nie jego przeszłość kryminalna.
Po 15 minutach byliśmy pod jego domem. Dziewczyna była bardzo blada
, więc jak najszybciej wyciągnąłem ją delikatnie z auta i
ruszyłem w stronę drzwi. Bez pukania wszedłem i zobaczyłem go
siedzącego z piwem na kanapie.
-Ryan , mamy tu dziewczynę , około 16-tu lat. Chyba została
zgwałcona. Pół godziny temu zaczęła pluć krwią i zemdlała.
Bez słowa wstał i poszedł do jednego z "medycznych"
pokoi. Umył szybko ręce i wziął wszystkie przybory.
-Połóżcie ją na stole-gdy to zrobiliśmy zaczął ją
badać-Cholera!!-warknął i podszedł do półki z lekami.
-Co się stało?-zapytałem go.
-Została tak jakby otruta. Ma zaczerwienione oczy i krew w ustach ,
co oznacza o małym krwawieniu wewnętrznym. Wstrzyknięto jej mocny
narkotyk do organizmu. Osoby , które go spożyją są słabsze i nie
mają siły nawet się obronić. Są dwie opcje: zazwyczaj stosują
go osoby , które chcą kogoś zgwałcić , ale nie zabić. Tak , aby
one to pamiętały i czuły ten ból. Ofiary nie wytrzymują i
zazwyczaj dość szybko popełniają samobójstwo , tak , że nawet
nie zdążą zawiadomić policji zanim zorientują się co działo
się wcześniej. Gwałciciel ma z tego wielki pożytek i tak jakby
satysfakcję. Druga opcja to odrzucenie. Gdy osoba zostaje odtrącona
podaje się narkotyk. Skutki są takie same , tyle , że przy
odpowiedniej dawce , ofiary myślą , że ból minie po ponownym
stosunku. Chcą więcej , a dawcy narkotyku się to podoba. U niej
istnieje raczej ta pierwsza opcja. Czy chciała się zabić?
-Chyba nie-odpowiedziałem załamanym głosem-wiemy chociaż tyle ,
że musiała coś wcześniej zrobić Steven'owi , bo inaczej dałby
jej mniejszą dawkę.
-A więc to Steven ? Mogłem się domyślić.-warknął wkurzony.
W tym momencie dostałem sms-a od nieznanego mi numeru.
#prywatny#
To jeszcze
nie koniec ,rozumiesz?
#ja#
Kto to?
#prywatny#
Zobaczysz ,
jeszcze ją dostaniemy.
My NIGDY nie przegrywamy.
Wszystko się we mnie zagotowało. Pokazałem go chłopakom i
zadzwoniłem do Kevin'a , naszego informatyka.
-Siema Kevin. Musisz mi pomóc namierzyć jeden numer. (...) Sprawdź
ostatniego sms-a wysłanego do mnie. (...) Tak ,jest prywatny. Dasz
rade? (...) Ok. Czekam , siema.-rozłączyłem się- Kevin nam go
namierzy , a Nick go będzie śledził , więc jak coś to mamy go na
muszce- powiedziałem do chłopaków.
-Kiedy się obudzi?-zapytał się Bruce.
-Oby jak najpóźniej , chociaż jak widzę po drganiach powiek to za
jakąś godzinę. Będzie miała ostre bóle brzucha. Dam jej
specjalne zioła , ale nie wiem ile tak wytrzyma. Potrzebujemy
jednego lekarstwa. Pójdę go zaraz zrobić , a wy tu zostańcie. Gdy
się obudzi będzie w szoku. Nie róbcie gwałtownych ruchów i pod
żadnym pozorem jej nie dotykajcie -powiedział Ryan dając nam do
zrozumienia , że nie żartuje.
-Czemu mamy jej nie dotykać ?-zapytałem.
-Jest rozpalona i gdy poczuje wasze zimne łapska przerazi się. Poza
tym jeżeli została zgwałcona to na sam mały kroczek w jej
stronę może zacząć krzyczeć , a tego nie chcemy , prawda? I nie
zdziwcie się zbytnio , gdy będzie się bała WSZYSTKIEGO , bo jest
w szoku , okej?
Zgodnie pokiwaliśmy głowami.














