Rozdział 8 -
"
Bo się nie opłaca"
*oczami Justina*
Obudziła mnie czyjaś rozmowa. Rozpoznałem po głosach , że
rozmawiali Bruce z ... Emily ? Szybko wstałem , ubrałem spodnie i
koszulkę oraz umyłem zęby. Zaraz po uczesaniu się , zszedłem na
dół.
-Co tu robicie?- zapytałem się Bruce'a ,gdy wszedłem do salonu.
-Emily chce wracać do domu -odpowiedział ze zdenerwowaniem.
-Co? Ale jak to? Nie jesteś jeszcze w stanie iść i samodzielnie
funkcjonować- zwróciłem się do Emily.
-Chciałem , żeby powiedziała coś o sobie , a ona powiedziała ,
że jeżeli obiecuje , że puszczę ją wolno to powie
cokolwiek-powiedział brunet do mnie.
-Prawda- potwierdziła blondynka.
-Tak? A ty mi obiecałaś , że ze mną porozmawiasz , prawda? Chyba
nie łamiesz obietnic?-spojrzałem na nią.
-Tak. Ale obiecałam ci pod warunkiem , że zostawisz mnie w spokoju-
powiedziała z nutką irytacji w głosie.
-I?- zapytałem.
-I...?! - skrzyżowała ręce na piersiach – Jakoś wczoraj w
łazience nie dałeś mi spokoju! -podniosła głos.
-Bo chciałaś się zabić! - też podniosłem ton głosu.
-Nie prawda! A teraz do widzenia- powiedziała i wybiegła z domu
trzaskając drzwiami.
Wybiegłem za nią , ale nigdzie jej nie widziałem. Usłyszałem
czyjeś głosy w krzakach.
-'''''Mamo... pro ... proszę przyjedź po... po mnie''''' – nie
zrozumialem nic z jej wypowiedzi , ale usłyszałem jej drżący głos
– '''''Nie wiem... chyba za centrum handlowym. (...) tak , druga w
lewo (...) dobrze , będę czekać , pa''''' - chyba skończyła
rozmowę.
Jaki to był język? Skąd ona pochodzi?
Nagle wybiegła z krzaków i zaczęła biec w stronę miasta.
Chciałem do niej podbiec , ale ktoś złapał mnie za rękę i mocno
pociągnął do tyłu. Gdy zobaczyłem Bruce'a i resztę chłopaków
uspokoiłem się trochę.
-Czemu jej nie gonimy?-zapytałem zszokowany i zdenerwowany.
Chris tylko wskazał na jakieś auto ,do którego wsiada dziewczyna.
-Bo się nie opłaca – powiedział – poradzi sobie . Musi
tylko się oszczędzać , a za tydzień będzie lepiej. Zleciłem
Kevin'owi obserwowanie jej domu , a Nick'owi obserwowanie samej
dziewczyny całe 24h na dobę przez tydzień. Jakby co , będziemy o
tym wiedzieć pierwsi – zapewnił mnie.
Nic już nie powiedziałem tylko wróciłem z chłopakami do domu.
Udałem się w stronę mojego pokoju i wszedlem do łazienki. Nie
powiem , tęsknie za nią. Gdy jest przy mnie czuję się lepiej. Nie
mam powodów do zmartwień. Wiem , że mogę jej zapewnić ochronę i
czuję się w pewnym sensie za nią odpowiedzialny. ....Chyba się
zakochałem... Tak , to jest już pewne. Bo jeżeli to nie miłość
,to co ?
Ściągnąłem z siebie ciuchy i brudne bokserki. Wszedłem do kabiny
i puściłem gorącą wodę z prysznica. Namydliłem się i
spłukałem. Nawet moje mięśnie się do końca nie rozluźniły.
Wyszedłem z kabiny i wytarłem się białym ręcznikiem. Ubrałem
czyste bokserki i ciuchy , które miałem na sobie całe 15 min.
dzisiaj rano. Włączyłem muzykę w pokoju i położyłem się na
łóżku. Zamknąłem oczy i wsłuchiwałem się w rytm muzyki.
Powoli odprężałem się z natłoku tych myśli.
*oczami Amy*
Gdy wybiegłam z domu skierowałam się w stronę krzaków. Będąc w
nich wyciągnęłam z tylnich kieszeni moich spodni telefon.
Zadzwoniłam do mamy.
-'''''No w końcu! Jak się czujesz , lepiej?'''''- zdziwiło mnie to
pytanie , więc tylko odpowiedziałam.
-'''''Tak , już lepiej. Przyjedziesz po mnie?'''''-zapytałam.
-'''''Oczywiście tylko gdzie?'''''
-'''''Za centrum pierwsza w lewo. Czekam. Pa'''''- rozłączyłam
się.
Z zaciekawieniem weszłam w wiadomości wysłane do mamy. Zobaczyłam
tam sms-y.
#ja#
***Mamo jestem chora i źle się czuję. Jestem u koleżanki ,
więc zostanę u niej na kilka dni na noc. Poznam ją lepiej i może
zostanie moją nową przyjaciółką XD. Ciuchy mam , nie ma jej
rodziców , więc tym lepiej. Jedzenie mamy. Zaraz rozładuje mi się
telefon , więc nie będę mogła naładować telefonu póki nie kupię
nowej ładowarki. Kasę też mam. Całuję.***
#mama#
***Dobrze XD***
Od razu wszystko zrozumiałam. Wybiegłam z krzaków , bo zobaczyłam
nadjeżdżający samochód mojej mamy. Grymas na twarzy zamieniłam
na uśmiech. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się.
-'''''Jak było?'''''-zapytała mama.
-'''''Było super! - powiedziałam z entuzjazmem – '''''Zjadłyśmy
naleśniki, od których było mi potem nie dobrze , a Julia
zaproponowała mi ... - zaczęłam opowiadać mamie te kilka dni , bo
wiedziałam , że będzie pytać o każdy szczegół. Chciałam tylko
jak najszybciej o tym zapomnieć i wrócić do domu. Gdy skończyłam
,mama ściszyła muzykę.
-'''''Mam dla ciebie dobrą wiadomość!''''' - powiedziała
rozbawiona – '''''Dowiedziałam się wczoraj , że naprzeciwko nas
mieszka przystojny chłopak. Pogadałam trochę z nim i okazało się
, że jest tylko o 3 lata starszy od ciebie. Zdziwiło mnie też
trochę , że chce w przyszłości uczyć matematyki. Powiedziałam
mu , że ty nie radzisz sobie z nią , a on zaproponował ci
korepetycje! Zgodziłam się pod warunkiem , że będą one u nas w
domu. Będziesz się z nim spotykać codziennie po dwie godziny , a w
roku szkolnym tylko w weekendy! Co ty na to ?'''''
-'''''Co?!'''''- pisnęłam, uradowana. Od zawsze uwielbiałam
chłopców , a mama o tym doskonale wiedziała. Byłam zachwycona –
'''''kiedy zaczynamy?'''''
-'''''Dzisiaj !'''''- zagruchotała mama – '''''Ale spokojnie
'''''– zauważyła moje otwarte usta – ''''''Dopiero za dwie
godziny. Powiedziałam mu , że jakbyś dziś się nie pojawiła to
jutro'''''- odetchnęłam z ulgą.
Muszę zdążyć się wykąpać , uczesać , umalować i coś zjeść.
Myślę , że zdążę.
*
Gdy wbiegłam do domu od razu zajrzałam do szafy. Wybrałam ciuchy i
wzięłam ciepłą kąpiel. Ubrałam się i pomalowałam.
Zeszłam na dół i zjadłam kanapki. Ból nadal mnie prześladował
,ale byłam w stanie normalnie chodzić. Wróciłam na górę po to ,
aby umyć zęby. Gdy skończyłam, mama zawołała mnie na dół.
Zeszłam , a w progu stał przystojny chłopak z czarnymi włosami.
Był szczupły i wysoki. Od razu mi się spodobał. Może i jestem
głupia. W końcu go nie znam , ale spokojnie to nie miłość. Po
prostu jest przystojny.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz