Rozdział 9 -
"
Siedem minut w niebie"
*oczami Amy *
-Hej – przywitał
się – jestem Jason.
-Emily – podałam
mu rękę , którą uścisnął.
-Wiem... To co,
idziemy się uczyć?- zapytał.
-Jasne –
uśmiechnęłam się.
Poszliśmy na
górę. Dostawiłam drugie krzesło do biurka i usiedliśmy razem.
-To.. jesteś
stąd?-zapytał.
-Nie. Jestem z
Polski. Pewnie zauważyłeś , że nie mam "tego"
akcentu?-zachichotałam.
-Tak- zawtórował
mi- pokaż lepiej te zadania , bo nigdy nie zaczniemy.
Tak jak prosił
podałam mu podręcznik i wyciągnęłam zeszyt. Przejrzał go
dokładnie.
-Hmm.. powiedz mi
czego nie rozumiesz – poprosił dalej oglądając książkę.
-Tak właściwie
to... niczego – zawstydzona spuściłam wzrok.
-Hej , nie ma się
czego wstydzić – uniósł mi kciukiem i palcem wskazującym brodę
, tak abym na niego spojrzała- Nadrobimy to -puścił do mnie oczko.
Zarumieniłam się
mocno. Jeszcze nigdy nie dostałam komplementu od chłopaka. To był
wspaniały moment. Zawsze marzyłam , aby spotkać chłopaka , który
mnie pokocha i będzie mnie komplementował.
-Słodko się
rumienisz-powiedział mi na ucho.
-Wcale nie!
-próbowałam się bronić , ale na daremno.
-Wcale , że
tak..-zagruchotał.
Teraz spaliłam
się ze wstydu. Walnęłam go książką i zaczęliśmy uczyć się
tematu o procentach. Był w tym bardzo dobry.
*
Po dwóch
godzinach nauki miałam już dość.
-Chcesz coś do
picia?- zapytałam.
-Tak , poproszę.
Już miałam wstać
,kiedy złapał mnie za rękę.
-Czekaj. Mogę coś
sprawdzić?- zapytał niepewnie.
-Chyba tak-
odpowiedziałam tym samym tonem głosu.
Chłopak wstał i
przybliżył nasze twarze.
-Zamknij oczy
-poprosił.
-Jason ,ja...
-Po prostu je
zamknij -powiedział , a ja spełniłam jego prośbę.
Po chwili poczułam
jak musnął moje usta. Niepewnie odwzajemniłam pocałunek. Nigdy
się nie całowałam , więc gdy chłopak przejechał językiem po
mojej dolnej wardze spanikowałam. Nie wiedziałam co robić.
-Coś nie tak?-
zapytał szeptem.
-Ja..-zawahałam
się – Ja po prostu nigdy się nie całowałam – przyznałam
nieśmiało.
Chłopak
zachichotał.
-Nie martw się.
To nic trudnego. Po prostu rozchyl usta. Pokaże ci jak się to robi
– szepnął, po czym znów mnie pocałował.
Zrobiłam to co mi
doradził. Po chwili poczułam jego język na swoim podniebieniu. To
było niesamowite uczucie. Po chwili zaczęłam robić to samo. Jason
przeniósł swoje dłonie na moje pośladki. Nie chciałam , aby to
zaszło za daleko , więc lekko się od niego odsunęłam i
otworzyłam oczy. Chłopak uśmiechał się.
-To może ja pójdę
po coś do picia – chłopak skinął głową.
Odwróciłam się
na pięcie i wyszłam z pokoju. Uspokoiłam moje bijące serce.
Weszłam do kuchni , nalałam nam do szklanek soku pomarańczowego i
wróciłam do pokoju. Podeszłam do biurka i położyłam napełnione
szklanki. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-No kochani – to
była moja mama – pora już chyba kończyć.
-Ma pani rację –
powiedział Jason i wypił duszkiem cały sok – dziękuję –
zwrócił się do mnie.
Oboje wstaliśmy i
wyszliśmy w trójkę z mojego pokoju. Chłopak ubrał się.
-Do zobaczenia
jutro – zwrócił się do mnie i mojej mamy. Wyszedł zamykając za
sobą drzwi.
-I jak było?-
spytała podekscytowana mama.
-Dobrze. Naprawdę
zna się na rzeczy z tą matmą... Wybacz mamo , ale jestem zmęczona
– dałam mamie całusa w policzek i wróciłam na górę do
swojego pokoju.
Dzisiejszy dzień
był niesamowity , jednak obawiałam się jednego. Wyobrażałam
sobie czuć motylki w brzuchu przy pierwszym pocałunku , a jednak
dziś nie czułam nic. Może to co mówią inni to kłamstwa? A może
to nie ten jedyny?
*oczami Justina*
Chyba przysnąłem
, bo obudził mnie Bruce.
-Stary... obudź
się. Widziano przed domem Emily Jason'a , brata Steven'a. Chris i
Ryan obserwują ją razem z Kevin'em.
Wstałem jak
poparzony i zacząłem się ubierać.
-Czemu mnie kurwa
wcześniej nie obudziłeś?-warknąłem zaspanym jeszcze głosem.
-Spokojnie. Wszedł
do jej domu , ale nie była sama. Póki co ,nic się nie dzieje ,
więc nie budziłem cię. Teraz on wyszedł jak gdyby nigdy nic i
wszedł do domu naprzeciwko , który najwyraźniej kupił. Nie możemy
go odwiedzić , bo zobaczyłaby nas cała dzielnica , a to jest za
bardzo ryzykowne. Chciałem , abyś wiedział chociaż tyle. Jakby co
Kevin do ciebie zadzwoni.
Kiwnąłem głową.
Zeszliśmy razem na dół. Zbliżał się wieczór , więc
pojechaliśmy we dwójkę do jakiejś knajpki. Zamówiliśmy jedzenie
i spożyliśmy posiłki.
*
Następnego dnia
rano zjadłem z chłopakami śniadanie. Wzięliśmy po piwie i
usiedliśmy na kanapie. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kogoś
zapraszaliście? -zapytałem chłopaków.
-Nie -powiedzieli
równocześnie.
-Pójde otworzyć-
powiedział Bruce.
Po minucie
usłyszałem śmiechy. Już podejrzewałem kto przyszedł , więc
uśmiechnąłem się szeroko. Miałem racje. W salonie pojawiły się
Jasmine , blondynka , Sasha ,
brunetka i Jennifer , szatynka. Jas była
dziewczyną Bruce'a , Sasha Ryan'a , a Jenn Chris'a. Ja nie mam
dziewczyny... na razie.
-Cześć wam
-przywitały się.
-Hej -przywitałem
się , a one usiadły okrakiem na każdym z chłopaków i powitały
się namiętnymi pocałunkami.
Przyznam. Byłem
trochę zazdrosny , ale miałem nadzieje , że niedługo to uczucie
zniknie.
-Co tu robicie
dziewczyny? -zapytał Chris po skończonym pocałunku.
-Przyszliśmy się
trochę zabawić .... razem- wszystkie spojrzały na mnie.
-Okej , okej
-zaśmiałem się unosząc ręce w geście obronnym.
Zawsze gdy
przychodziły do chłopaków ja wychodziłem. Czułem się nieswojo ,
być takim wyjątkiem.
-Tyle , że dziś
zagramy w nową grę -odezwała się Jas.
Wszyscy zrobiliśmy
zdziwione miny. Co takiego się stało?
-Jaką ? - zapytał
niepewnie Chris.
-Siedem
minut w niebie – zachichotała Sasha.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz