czwartek, 19 czerwca 2014

rozdział 9

Rozdział 9 - 
 " Siedem minut w niebie"
*oczami Amy *

-Hej – przywitał się – jestem Jason.
-Emily – podałam mu rękę , którą uścisnął.
-Wiem... To co, idziemy się uczyć?- zapytał.
-Jasne – uśmiechnęłam się.
Poszliśmy na górę. Dostawiłam drugie krzesło do biurka i usiedliśmy razem.
-To.. jesteś stąd?-zapytał.
-Nie. Jestem z Polski. Pewnie zauważyłeś , że nie mam "tego" akcentu?-zachichotałam.
-Tak- zawtórował mi- pokaż lepiej te zadania , bo nigdy nie zaczniemy.
Tak jak prosił podałam mu podręcznik i wyciągnęłam zeszyt. Przejrzał go dokładnie.
-Hmm.. powiedz mi czego nie rozumiesz – poprosił dalej oglądając książkę.
-Tak właściwie to... niczego – zawstydzona spuściłam wzrok.
-Hej , nie ma się czego wstydzić – uniósł mi kciukiem i palcem wskazującym brodę , tak abym na niego spojrzała- Nadrobimy to -puścił do mnie oczko.
Zarumieniłam się mocno. Jeszcze nigdy nie dostałam komplementu od chłopaka. To był wspaniały moment. Zawsze marzyłam , aby spotkać chłopaka , który mnie pokocha i będzie mnie komplementował.
-Słodko się rumienisz-powiedział mi na ucho.
-Wcale nie! -próbowałam się bronić , ale na daremno.
-Wcale , że tak..-zagruchotał.
Teraz spaliłam się ze wstydu. Walnęłam go książką i zaczęliśmy uczyć się tematu o procentach. Był w tym bardzo dobry.
*
Po dwóch godzinach nauki miałam już dość.
-Chcesz coś do picia?- zapytałam.
-Tak , poproszę.
Już miałam wstać ,kiedy złapał mnie za rękę.
-Czekaj. Mogę coś sprawdzić?- zapytał niepewnie.
-Chyba tak- odpowiedziałam tym samym tonem głosu.
Chłopak wstał i przybliżył nasze twarze.
-Zamknij oczy -poprosił.
-Jason ,ja...
-Po prostu je zamknij -powiedział , a ja spełniłam jego prośbę.
Po chwili poczułam jak musnął moje usta. Niepewnie odwzajemniłam pocałunek. Nigdy się nie całowałam , więc gdy chłopak przejechał językiem po mojej dolnej wardze spanikowałam. Nie wiedziałam co robić.
-Coś nie tak?- zapytał szeptem.
-Ja..-zawahałam się – Ja po prostu nigdy się nie całowałam – przyznałam nieśmiało.
Chłopak zachichotał.
-Nie martw się. To nic trudnego. Po prostu rozchyl usta. Pokaże ci jak się to robi – szepnął, po czym znów mnie pocałował.
Zrobiłam to co mi doradził. Po chwili poczułam jego język na swoim podniebieniu. To było niesamowite uczucie. Po chwili zaczęłam robić to samo. Jason przeniósł swoje dłonie na moje pośladki. Nie chciałam , aby to zaszło za daleko , więc lekko się od niego odsunęłam i otworzyłam oczy. Chłopak uśmiechał się.
-To może ja pójdę po coś do picia – chłopak skinął głową.
Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z pokoju. Uspokoiłam moje bijące serce. Weszłam do kuchni , nalałam nam do szklanek soku pomarańczowego i wróciłam do pokoju. Podeszłam do biurka i położyłam napełnione szklanki. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-No kochani – to była moja mama – pora już chyba kończyć.
-Ma pani rację – powiedział Jason i wypił duszkiem cały sok – dziękuję – zwrócił się do mnie.
Oboje wstaliśmy i wyszliśmy w trójkę z mojego pokoju. Chłopak ubrał się.
-Do zobaczenia jutro – zwrócił się do mnie i mojej mamy. Wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-I jak było?- spytała podekscytowana mama.
-Dobrze. Naprawdę zna się na rzeczy z tą matmą... Wybacz mamo , ale jestem zmęczona – dałam mamie całusa w policzek i wróciłam na górę do swojego pokoju.
Dzisiejszy dzień był niesamowity , jednak obawiałam się jednego. Wyobrażałam sobie czuć motylki w brzuchu przy pierwszym pocałunku , a jednak dziś nie czułam nic. Może to co mówią inni to kłamstwa? A może to nie ten jedyny?

*oczami Justina*
Chyba przysnąłem , bo obudził mnie Bruce.
-Stary... obudź się. Widziano przed domem Emily Jason'a , brata Steven'a. Chris i Ryan obserwują ją razem z Kevin'em.
Wstałem jak poparzony i zacząłem się ubierać.
-Czemu mnie kurwa wcześniej nie obudziłeś?-warknąłem zaspanym jeszcze głosem.
-Spokojnie. Wszedł do jej domu , ale nie była sama. Póki co ,nic się nie dzieje , więc nie budziłem cię. Teraz on wyszedł jak gdyby nigdy nic i wszedł do domu naprzeciwko , który najwyraźniej kupił. Nie możemy go odwiedzić , bo zobaczyłaby nas cała dzielnica , a to jest za bardzo ryzykowne. Chciałem , abyś wiedział chociaż tyle. Jakby co Kevin do ciebie zadzwoni.
Kiwnąłem głową. Zeszliśmy razem na dół. Zbliżał się wieczór , więc pojechaliśmy we dwójkę do jakiejś knajpki. Zamówiliśmy jedzenie i spożyliśmy posiłki.
*
Następnego dnia rano zjadłem z chłopakami śniadanie. Wzięliśmy po piwie i usiedliśmy na kanapie. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kogoś zapraszaliście? -zapytałem chłopaków.
-Nie -powiedzieli równocześnie.
-Pójde otworzyć- powiedział Bruce.
Po minucie usłyszałem śmiechy. Już podejrzewałem kto przyszedł , więc uśmiechnąłem się szeroko. Miałem racje. W salonie pojawiły się Jasmine , blondynka , Sasha , brunetka i Jennifer , szatynka. Jas była dziewczyną Bruce'a , Sasha Ryan'a , a Jenn Chris'a. Ja nie mam dziewczyny... na razie.
-Cześć wam -przywitały się.
-Hej -przywitałem się , a one usiadły okrakiem na każdym z chłopaków i powitały się namiętnymi pocałunkami.
Przyznam. Byłem trochę zazdrosny , ale miałem nadzieje , że niedługo to uczucie zniknie.
-Co tu robicie dziewczyny? -zapytał Chris po skończonym pocałunku.
-Przyszliśmy się trochę zabawić .... razem- wszystkie spojrzały na mnie.
-Okej , okej -zaśmiałem się unosząc ręce w geście obronnym.
Zawsze gdy przychodziły do chłopaków ja wychodziłem. Czułem się nieswojo , być takim wyjątkiem.
-Tyle , że dziś zagramy w nową grę -odezwała się Jas.
Wszyscy zrobiliśmy zdziwione miny. Co takiego się stało?
-Jaką ? - zapytał niepewnie Chris.
-Siedem minut w niebie – zachichotała Sasha.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz