sobota, 31 maja 2014

Rozdział 5

Rozdział 5 - 
 "My nigdy nie przegrywamy"
*oczami Justina*

Boże , co ona sobie myśli! Owszem , może troche mnie poniosło , ale powinna nam być wdzięczna.W końcu uratowaliśmy jej życie. Gdy znów zaczęła płakać zrobiło mi się jej szkoda. Widocznie ją to zabolało , a tak nie miało być.Chciałem , aby tylko sobie uświadomiła jak dużo dla niej zrobiliśmy.
-Justin! Ona się ciebie w ten sposób jeszcze bardziej boi, nie rozumiesz tego?-zapytał się Chris.
-Właśnie , powinieneś dać jej poczucie bezpieczeństwa , a nie...-nie usłyszałem co miał do powiedzenie Bruce , bo wybiegłem przed dom.
Usiadłem na ganku i pociągnąłem mocno za końcówki swoich włosów , w celu uspokojenia się. Cały czas słyszałem krzyki , ale nie reagowałem. Po chwili przybiegł do mnie Chris.
-Czy ty kurwa nie słyszysz?!-krzyknął mi do ucha.
-Chciałem być tylko sam-dodałem cicho i zamknąłem oczy.
-Ta dziewczyna zaczęła kaszleć krwią , a teraz zemdlała ! Jest nieprzytomna , więc chodź pomóc!
Momentalnie podniosłem się i pobiegłem do salonu. Zobaczyłem ją w kałuży krwi i pochylonego nad nią Bruce'a.
-Zabieramy ją do szpitala-powiedział brunet.
-Nie-powiedziałem szybko-skoro panicznie boi się szpitala to zabierzmy ją do Ryan'a. Nie chce afery jak się obudzi.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami. Wziąłem blondynkę na ręce i szedłem w stronę samochodu, a chłopaki za mną. Ułożyłem ją na tylnim siedzeniu obok Chrisa , a sam usiadłem od strony pasażera obok Bruce'a. Ryan był naszym "lekarzem". Zawsze gdy mieliśmy rany po jakiś akcjach on nam je opatrywał. Może i nie chodził w kitlu , ale był dość mądry i mógłby pracować w szpitale , gdyby nie jego przeszłość kryminalna.
Po 15 minutach byliśmy pod jego domem. Dziewczyna była bardzo blada , więc jak najszybciej wyciągnąłem ją delikatnie z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Bez pukania wszedłem i zobaczyłem go siedzącego z piwem na kanapie.
-Ryan , mamy tu dziewczynę , około 16-tu lat. Chyba została zgwałcona. Pół godziny temu zaczęła pluć krwią i zemdlała.
Bez słowa wstał i poszedł do jednego z "medycznych" pokoi. Umył szybko ręce i wziął wszystkie przybory.
-Połóżcie ją na stole-gdy to zrobiliśmy zaczął ją badać-Cholera!!-warknął i podszedł do półki z lekami.
-Co się stało?-zapytałem go.
-Została tak jakby otruta. Ma zaczerwienione oczy i krew w ustach , co oznacza o małym krwawieniu wewnętrznym. Wstrzyknięto jej mocny narkotyk do organizmu. Osoby , które go spożyją są słabsze i nie mają siły nawet się obronić. Są dwie opcje: zazwyczaj stosują go osoby , które chcą kogoś zgwałcić , ale nie zabić. Tak , aby one to pamiętały i czuły ten ból. Ofiary nie wytrzymują i zazwyczaj dość szybko popełniają samobójstwo , tak , że nawet nie zdążą zawiadomić policji zanim zorientują się co działo się wcześniej. Gwałciciel ma z tego wielki pożytek i tak jakby satysfakcję. Druga opcja to odrzucenie. Gdy osoba zostaje odtrącona podaje się narkotyk. Skutki są takie same , tyle , że przy odpowiedniej dawce , ofiary myślą , że ból minie po ponownym stosunku. Chcą więcej , a dawcy narkotyku się to podoba. U niej istnieje raczej ta pierwsza opcja. Czy chciała się zabić?
-Chyba nie-odpowiedziałem załamanym głosem-wiemy chociaż tyle , że musiała coś wcześniej zrobić Steven'owi , bo inaczej dałby jej mniejszą dawkę.
-A więc to Steven ? Mogłem się domyślić.-warknął wkurzony.
W tym momencie dostałem sms-a od nieznanego mi numeru.

#prywatny#
To jeszcze nie koniec ,rozumiesz?

#ja#
Kto to?

#prywatny#
Zobaczysz , jeszcze ją dostaniemy.
My NIGDY nie przegrywamy.

Wszystko się we mnie zagotowało. Pokazałem go chłopakom i zadzwoniłem do Kevin'a , naszego informatyka.
-Siema Kevin. Musisz mi pomóc namierzyć jeden numer. (...) Sprawdź ostatniego sms-a wysłanego do mnie. (...) Tak ,jest prywatny. Dasz rade? (...) Ok. Czekam , siema.-rozłączyłem się- Kevin nam go namierzy , a Nick go będzie śledził , więc jak coś to mamy go na muszce- powiedziałem do chłopaków.
-Kiedy się obudzi?-zapytał się Bruce.
-Oby jak najpóźniej , chociaż jak widzę po drganiach powiek to za jakąś godzinę. Będzie miała ostre bóle brzucha. Dam jej specjalne zioła , ale nie wiem ile tak wytrzyma. Potrzebujemy jednego lekarstwa. Pójdę go zaraz zrobić , a wy tu zostańcie. Gdy się obudzi będzie w szoku. Nie róbcie gwałtownych ruchów i pod żadnym pozorem jej nie dotykajcie -powiedział Ryan dając nam do zrozumienia , że nie żartuje.
-Czemu mamy jej nie dotykać ?-zapytałem.
-Jest rozpalona i gdy poczuje wasze zimne łapska przerazi się. Poza tym jeżeli została zgwałcona to na sam mały kroczek w jej stronę może zacząć krzyczeć , a tego nie chcemy , prawda? I nie zdziwcie się zbytnio , gdy będzie się bała WSZYSTKIEGO , bo jest w szoku , okej?
Zgodnie pokiwaliśmy głowami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz